Kilka razy spychał auto na barierę - policji zgłosił, że to on padł ofiarą agresji na drodze

Polska

Kierowca infiniti na drodze szybkiego ruchu we Wrocławiu celowo próbował zepchnąć volkswagena na barierę energochłonną, a tuż po zdarzeniu powiadomił policję, że to on został zaatakowany. Nie wiedział, że całe zdarzenie zostało zarejestrowane. W piątek w sprawie zapadł wyrok.

Nagranie kilka dni temu pojawiło się na kanale YouTube "Stop Chamstwu na drodze". Widać na nim, jak kierowca volkswagena wjeżdża na lewy pas, by wyprzedzić auto jadące pasem środkowym. Chwilę później w kadrze pojawia się rozpędzone infiniti, które - hamując - w ostatniej chwili zjeżdża z lewego na środkowy pas, by uniknąć najechania na volkswagena. Następnie kilka razy uderza bokiem w golfa i spycha go na barierę energochłonną.

 

Jak się okazuje, sprawca nie tylko celowo zepchnął inny samochód z drogi, ale potem jeszcze zrzucał winę na kierowcę volkswagena. Do zdarzenia doszło w lutym, a sprawa już znalazła swój finał w sądzie. 

 

Kierowca luksusowego auta był już znany drogówce ze swojego stylu jazdy. - Kartoteka z akt sprawy wskazuje był on wielokrotnie karany za wykroczenia - przekazała Polsat News Beata Hałakuć, adwokat poszkodowanego kierowcy. 

 

"Ewidentnie ktoś chciał zepchnąć drugą osobę z jezdni"

 

Początkowo sąd zakwalifikował zdarzenie jako wykroczenie i wymierzył karę grzywny w wysokości 400 zł. Zdaniem Dariusza Janasa, byłego rzecznika stołecznej policji, to co zrobił kierowca infiniti można zakwalifikować jako przestępstwo. - Z tego filmu wynika, że to jest ciąg akcji, to nie jest wykroczenie, że ktoś się zagapił i uderzył. Tutaj ewidentnie ktoś chciał zepchnąć drugą osobę z jezdni - ocenił.

 

Po tym jak od poprzedniego wyroku odwołał się kierowca volkswagena, Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej w piątek postanowił, że kierowca infiniti ma zapłacić 4 tys. zł grzywny i 1 tys. zł nawiązki na rzecz poszkodowanego. Mężczyzna dostał też zakaz prowadzenia aut na 3 lata. Wcześniej za to co zrobił zatrzymano mu prawo jazdy, ale gdy zapadł poprzedni wyrok, dokument zwrócono.

 

Jak informuje reporter "Wydarzeń" Paweł Gadomski w piętek kierowca nie stawił się w sądzie, nie odbierał też wezwań i nie wiadomo gdzie jest, więc może być problem z odebraniem mu prawa jazdy. 

 

Deklaruje 1200 zł dochodu

 

Na wniosek poszkodowanego kierowcy - sąd nakazał zbadać prokuraturze - czy zdarzenie można zakwalifikować jako przestępstwo.

 

Sprawą pewnie zainteresuje się też urząd skarbowy, bo jak informuje adwokat kierowcy volkswagena, obwiniony deklaruje dochody w wysokości 1200 zł. To znacznie mniej niż wynosi miesięczna rata za infiniti, które wziął w leasing. 

mta/ml/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze