Bili, odcięli ucho, oblali benzyną. Po 25 lat więzienia za zabójstwo sprzed dwóch lat

Polska

Po 25 lat więzienia wymierzył w środę bielski sąd okręgowy Radosławowi Ch. oraz braciom Pawłowi i Leszkowi Rz., którzy odpowiadali za rozbój i brutalne zabójstwo bielszczanina. Wyrok nie jest prawomocny.

Do przestępstwa doszło jesienią 2016 r. w Komorowicach, peryferyjnej dzielnicy Bielska-Białej. Napastnicy weszli w nocy do domu bielszczanina, którego Paweł Rz. znał, przeszukali pomieszczenia, a następnie obudzili mężczyznę i go zaatakowali.


Sędzia Wojciech Paluch w uzasadnieniu wyroku powiedział, że nie ulega wątpliwości, iż oskarżeni zaplanowali i dokonali rozboju na mężczyźnie. Wskazywał, że byli wyjątkowo brutalni. Ofiara przez kilkadziesiąt minut była bita, wręcz torturowana.


- W trakcie zdarzenia Radosław Ch. wziął nóż i obciął ofierze ucho wraz z kawałkiem policzka. Pozostali widzieli to zdarzenie i akceptowali działanie. Wszyscy brali udział w pobiciu - mówił. Napastnicy polali także mężczyznę benzyną i grozili mu podpaleniem, by skłonić go do wydania pieniędzy. Bez skutku. Mężczyzna nie miał pieniędzy w domu.


Prokurator żądał dożywocia


Sędzia podkreślił, że zamiarem sprawców nie było zabójstwo. Są jednak winni "zabójstwa z zamiarem ewentualnym". - Mówiąc prostym językiem, jest to obojętność wobec skutków działania. Absolutna, całkowita obojętność. I tak postąpili oskarżeni, którzy - gdy skończyli bić pokrzywdzonego, bo uznali, że nie ma pieniędzy - w stanie bardzo ciężkim porzucili go na pewną śmierć - wyjaśniał. Ciało samotnie mieszkającego mężczyzny znalazł jego znajomy.


Napastnicy ukradli jednocześnie m.in. należący do ofiary samochód, który później porzucili, laptopa, rower i kosę spalinową. Pozostawili na miejscu zbrodni sporo śladów, co pozwoliło ich zatrzymać już kilkadziesiąt godzin później.


W wygłoszonej 10 września mowie końcowej prokurator Wojciech Podsiadło z Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ żądał dla oskarżonych dożywotniego więzienia. Zwracał uwagę, że ofiara zmarła wskutek obrażeń po dotkliwym, brutalnym pobiciu.


Sąd odniósł się do wysokości kary w uzasadnieniu. - W ocenie sądu, mimo potępienia czynu oskarżonych, to, że działali z "zamiarem ewentualnym" zabójstwa, wyklucza możliwość orzeczenia najsurowszej kary, jaką jest dożywocie - wskazał.


"Absolutna obojętność na los pokrzywdzonego"


Po ogłoszeniu wyroku prokurator Podsiadło w rozmowie z dziennikarzami wskazał, że sąd przychylił się do stanowiska oskarżenia, że sprawcy popełnili rozbój i dokonali zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. - Kara 25 lat jest surowa. Mamy teraz siedem dni na podjęcie decyzji o ewentualnych dalszych krokach - powiedział prokurator.


Sędzia Wojciech Paluch, uzasadniając wyrok, polemizował zarazem z obroną, która w mowie końcowej dowodziła, że oskarżeni nie byli szczególnie okrutni. Twierdziła ona, że napastnicy, bijąc mężczyznę, nie używali dużej siły. Ofiara miała wprawdzie rany głowy, ale nie stwierdzono pęknięć kości czy choćby uszkodzenia nosa. Jednocześnie adwokaci wskazywali, że ofiara - po wyjściu oskarżonych - nie wezwała pomocy. - To nie jest tak! To nie było pobicie, którego skutku, jaki jest śmierć, nikt nie mógł przewidzieć. Tutaj mamy do czynienia z absolutną obojętnością na los pokrzywdzonego - dodał.


Obrońcy oskarżonych w środę nie wypowiedzieli się.


Proces rozpoczął się pod koniec marca tego roku. Wszyscy oskarżeni byli w przeszłości karani.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze