IPN odmówił śledztwa ws. wypowiedzi prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Sahryniu

Świat
IPN odmówił śledztwa ws. wypowiedzi prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Sahryniu
Polsat News

Prokurator IPN w Lublinie odmówił wszczęcia śledztwa ws. wypowiedzi prezesa Towarzystwa Ukraińskiego Grzegorza Kuprianowicza w Sahryniu w czasie uroczystości upamiętniających Ukraińców pomordowanych tu w 1944 r. przez polskie podziemie zbrojne. Kuprianowicz powiedział, że w Sahryniu zginęli obywatele RP i że "ta zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona została przez członków narodu polskiego".

"Po przeprowadzeniu czynności sprawdzających, w szczególności po przeprowadzonej analizie odtworzonego przemówienia Prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie, stwierdzono, iż nie zawierało ono treści, które mogłyby wyczerpać ustawowe znamiona czynu z art. 55 ustawy o IPN" - napisał w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej IPN naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie prokurator Jacek Nowakowski.

 

Art. 55 ustawy o IPN, w połączeniu z art. 1 mówi, że kto publicznie wbrew faktom zaprzecza zbrodniom nacjonalistów ukraińskich podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat trzech.

 

Sprawa dotyczy przemówienia prezesa Towarzystwa Ukraińskiego Grzegorza Kuprianowicza wygłoszonego 8 lipca podczas uroczystości upamiętniających Ukraińców pomordowanych w akcji polskiego podziemia. 10 marca 1944 r. oddziały Armii Krajowej uderzyły na Sahryń na Lubelszczyźnie, paląc tę zasiedloną głównie przez Ukraińców wieś i zabijając jej mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. Według różnych szacunków w Sahryniu zginęło wówczas od 200 do 800 osób. W uroczystości na cmentarzu w Sahryniu uczestniczył prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

 

Kuprianowicz powiedział wtedy, że w Sahryniu zginęli obywatele Rzeczypospolitej i że "ta zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona została przez członków narodu polskiego - partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego".

 

"Zaprzeczenie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów"

 

IPN poinformował, że zawiadomienie w tej sprawie złożył wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, który wskazywał, iż przypisanie przez Kuprianowicza odpowiedzialności za wydarzenia w Sahryniu w 1944 r. członkom narodu polskiego i pomijanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej "dąży do rozproszenia odpowiedzialności i odwrócenia uwagi, a w konsekwencji do zaprzeczenia zbrodniom ukraińskich nacjonalistów".

 

Jak poinformowano, po analizie przemówienia Kuprianowicza stwierdzono, iż nie zawierało ono treści, które mogłyby wyczerpać ustawowe znamiona z art. 55 ustawy o IPN.

 

Prokurator - jak podano w komunikacie - w uzasadnieniu swojej decyzji zaznaczył jednak, iż Kuprianowicz w swoim przemówieniu "skupił się wyłącznie na wydarzeniach w Sahryniu i ofiarach ukraińskich" a pominął zaś "niewygodne" fakty "związane z rolą, jaką odgrywał Sahryń w zbrodniczej działalności UPA na tym terenie, stanowiąc bazę wypadową dla jej oddziałów" a także "przemilczał zbrodnie popełnione przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej".

 

"W tym kontekście prokurator podzielił stanowisko zawiadamiającego, że sposób przedstawienia przez Prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie wydarzeń w Sahryniu może prowadzić do zachwiania właściwych proporcji i w konsekwencji do relatywizowania oczywistej obecnie oceny popełnionej na Narodzie Polskim zbrodni ludobójstwa" - napisał Nowakowski.

 

Śledztwo prokuratury ws. znieważenia narodu polskiego

 

Śledztwo w sprawie wypowiedzi Kuprianowicza prowadzi natomiast Prokuratura Okręgowa w Zamościu, która bada, czy nie doszło do przestępstwa znieważenia narodu polskiego, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat trzech. Na ten przepis kodeksu karnego wskazywał także w swoim zawiadomieniu wojewoda.

 

Wszczęcie śledztwa skrytykował szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin, który, we wpisie na Facebooku, określił je jako "wykorzystywanie mechanizmu sądowego do prześladowania jednego z głównych działaczy ukraińskiej społeczności w Polsce, który robi niezwykle dużo dla polsko-ukraińskiego pojednania historycznego".

 

W ocenie Klimkina postępowanie przeciwko Kuprianowiczowi stało się możliwe po przyjęciu nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która - jak oświadczył - wywołała ostrą krytykę na Ukrainie, w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. "Niektórzy analitycy wyrażali nadzieję, że w związku z jej czysto propagandowym charakterem (...) ustawa nie będzie realizowana. Widzimy jednak, że minęło kilka miesięcy i już mamy precedens jej zastosowania. Nie może to nie wywoływać głębokiego zaniepokojenia" - stwierdził Klimkin.

 

Minister przypuszcza, że śledztwo wobec Kuprianowicza, wszczęte na wniosek wojewody lubelskiego, to wynik dążeń „regionalnego polityka do zdobycia taniej popularności na podsycaniu skandalu międzynarodowego". "Jestem jednak przekonany, że polskie społeczeństwo powinno zdecydowanie reagować na wszelkie podobne spekulacje" - napisał Klimkin.

 

"Nigdy nie pozwolimy na relatywizowanie historii"

 

Wojewoda lubelski w odpowiedzi na zarzuty Klimikna powiedział, że broni "pamięci pomordowanych w wyniku ludobójstwa ukraińskiego 130 tys. Polaków i dobrego imienia Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Polskiego Państwa Podziemnego". Podkreślił, że Kuprianowicz przemawiał 8 lipca w Sahryniu, "nie w rocznicę bitwy sahryńskiej, tylko w rocznicę krwawej niedzieli, do której w ogóle się nie odniósł".

 

"Dla nas Ukraina jest partnerem, Ukraińcy są naszymi przyjaciółmi, współpracownikami, razem mieszkamy, żyjemy, przyjaźnimy się. Rozwój państwa ukraińskiego leży nam bardzo na sercu, ale nigdy nie pozwolimy na relatywizowanie historii. Przeciwstawianie się temu relatywizowaniu i przeciwstawianie się rozkwitowi banderyzmu na zachodniej Ukrainie nie jest żadnym prześladowaniem jakiegokolwiek Ukraińca" - mówił Czarnek.

 

Kuprianowicz w oświadczeniu przesłanym mediom pisał, że działania wojewody "mogą być odebrane nie tylko jako prowadzące do zaognienia stosunków polsko-ukraińskich, ale przede wszystkim jako próba zastraszania społeczności ukraińskiej regionu i uniemożliwienia przedstawiania przez mniejszość narodową własnego spojrzenia na historię".

 

"Zarzuty kuriozalne"

 

"Wojewoda dokonuje manipulacji moją wypowiedzią, a podnoszone przez niego zarzuty są kuriozalne i nie odnoszą się do treści mojego przemówienia" - napisał Kuprianowicz. Jego zdaniem trudniej będzie prowadzić dialog polsko-ukraiński, gdyż "decyzją wojewody lubelskiego został on właśnie przeniesiony do gabinetów prokuratorów i, być może, sal sądowych".

 

Nazwanie przez Czarnka "hucpą" i "prowokacją" uroczystości w Sahryniu z udziałem prezydenta Ukrainy, Kuprianowicz uważa za reakcję skandaliczną i niedopuszczalną. Zapowiedział, że zwróci się do premiera Mateusza Morawieckiego z pytaniem, czy wypowiedzi wojewody "wyrażają oficjalne stanowisko rządu" i czy działania Czarnka "są wyrazem realizacji polityki Rzeczypospolitej Polskiej wobec mniejszości ukraińskiej".

 

Kuprianowicz został w czerwcu powołany na stanowisko współprzewodniczącego Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, która jest organem opiniodawczo-doradczym Prezesa Rady Ministrów.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze