Sprawę bada prokuratura oraz urzędnicy magistratu, którzy sprawują nadzór nad miejskim szpitalem. Powołano specjalną komisję. Placówka sama poinformowała prokuraturę o zdarzeniu, do którego doszło 20 czerwca.

 

Miasto: do takiej sytuacji nie powinno dojść 

 

- Placówka ma dobry sprzęt i dobrą kadrę więc teoretycznie do takiej sytuacji nie powinno dojść - mówił Dariusz Nowak, rzecznik Urzędu Miasta Krakowa.

 

- Organ, który planowo miał być usunięty również został wycięty. Natomiast co do zasadności usunięcia tego drugiego organu roszczenie rozstrzygną biegli medyczni - powiedziała Agnieszka Marzęcka, rzeczniczka Szpitala im. Gabriela Narutowicza w Krakowie. 

 

Zabezpieczono dokumentację medyczną

 

Na razie śledczym z prokuratury okręgowej nie udało się przesłuchać poszkodowanej, bo szpital nie przekazał konkretnych danych kobiety. 

 

- Treść zawiadomienia szpitala była bardzo enigmatyczna, dlatego niezwłocznie po jego wpłynięciu prokuratura wystąpiła o zabezpieczenie kompletnej dokumentacji medycznej - poinformował Krzysztof Dratwa z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. 

 

Śledczy mają ustalić jakiego rodzaju błąd medyczny popełniono. Osobie za to odpowiedzialnej grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. 

 

Wydarzenia, polsatnews.pl