Wałęsa chce publicznej rozmowy z Kaczyńskim. "Poproszę, żeby policja dowiozła go na wiec"

Polska
Wałęsa chce publicznej rozmowy z Kaczyńskim. "Poproszę, żeby policja dowiozła go na wiec"
PAP/Adam Warżawa

Były prezydent stwierdził, że "głównym sprawcą obecnych nieszczęść Polski jest Jarosław Kaczyński". "Kiedy stanę na wiecu poproszę, żeby policja dowiozła go na wiec, żebyśmy publicznie porozmawiali" - powiedział w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Pytany, czy Trybunał Sprawiedliwości UE powinien ukarać Polskę za naruszenie praworządności odpowiedział, że "Polskę nie, ale rządzących tak".

Lech Wałęsa zapowiadał, że jest gotów w środę przyjechać do Warszawy i uczestniczyć w manifestacji przed Sądem Najwyższym.

 

"Jeśli władze podniosą rękę na Sąd Najwyższy, pojadę do Warszawy. A jeśli policja stanie mi na drodze, będę się bronił" - napisał w niedzielę były prezydent w mediach społecznościowych. Poinformował, że ma broń i "pozwolenie do obrony osobistej".

 

W środę napisał na Twitterze, że wyrusza do Warszawy pod siedzibę Sądu Najwyższego: "Nie będę w posiadaniu broni palnej. Zamiarem moim będzie pokojowo zgodnie z Konstytucją poszukiwanie skutecznego sposobu postawienie głównego sprawcę Polskich nieszczęść pod osąd".

 

 

Wałęsa zapytany przez "Rzeczpospolitą", czy chce dokonać przewrotu w Polsce odpowiedział: "Ja chcę tylko przywrócić Polskę na drogę praworządności. Chcę ponownie wprowadzić Polskę na właściwy tor. Pokojowo".

 

"Użyję swojego nazwiska"

 

B. prezydent stwierdził, że "głównym sprawcą obecnych nieszczęść Polski jest Jarosław Kaczyński". "Kiedy stanę na wiecu poproszę, żeby policja dowiozła go na wiec, żebyśmy publicznie porozmawiali" - powiedział.

 

Pytany, co może zrobić w sprawie zatrzymania zmian w Sądzie Najwyższym, Wałęsa odpowiedział, że użyje "swojego nazwiska, żeby pokazać światu jak w Polsce za rządów PiS jest łamana praworządność".

 

B. prezydent mówił, że "będzie robił, jak robił PiS, będąc w opozycji i skarżąc się na zmiany, które im się nie podobały". Podkreślił przy tym, że "wtedy nikt nie łamał konstytucji".

 

"Jesteśmy w Unii Europejskiej, należymy do europejskiej rodziny i sprawy Polski są sprawami Unii oraz Komisji Europejskiej. Pamiętajmy, w rodzinie załatwia się różne rzeczy, a Unia to nasza rodzina" - powiedział.

 

"Trybunał powinien zatrzymać szaleństwo PiS"

 

Wałęsa pytany, czy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej powinien ukarać Polskę za naruszenie praworządności odpowiedział, że "Polskę nie, ale rządzących tak".

 

"Polska i Polacy nie są niczemu winni. Trybunał Sprawiedliwości UE niech korzysta ze swoich praw. Trybunał powinien zatrzymać szaleństwo PiS. Nie rozmawiać z nimi więcej i użyć wszystkich możliwych kar wobec rządu, nie wobec społeczeństwa" - stwierdził.

 

"Proponowałem wiele miesięcy temu, że sankcje nie powinny być nałożone na Polskę, ale na władzę. Mówiłem, że Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, Beata Szydło i Jarosław Kaczyński powinni stać się persona non grata w Unii Europejskiej. Naród nie jest niczemu winien, tylko decydenci. Władza przysięgała na konstytucję, którą dzisiaj łamie. To nie jest już dłużej nasza władza!" - powiedział.

 

KE wszczęła procedurę wobec Polski

 

W poniedziałek w związku z przepisami ustawy o Sądzie Najwyższym dot. zasad przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku, Komisja Europejska rozpoczęła wobec Polski procedurę w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. KE wysłała do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia dot. ustawy o SN.

 

Według KE, brak jest kryteriów, którymi ma się kierować prezydent podejmując decyzję o zgodzie na przedłużeniu zajmowania stanowiska sędziego SN. Ponadto - według KE - nie ma też możliwości przeprowadzenia kontroli sądowej takiej decyzji.

 

Jak podano w poniedziałkowym komunikacie, Komisja jest zdania, że środki te naruszają zasadę niezależności sądownictwa, w tym zasadę nieusuwalności sędziów, a tym samym Polska nie wypełnia swoich zobowiązań wynikających z określonych przepisów Traktatu o UE i Karty praw podstawowych UE.

 

Władze w Warszawie mają miesiąc, aby odpowiedzieć na wezwanie KE do usunięcia uchybienia.

 

Protesty przed Sądem Najwyższym

 

3 kwietnia weszła w życie nowa ustawa o Sądzie Najwyższym. Stanowi ona, że w dniu następującym po upływie trzech miesięcy terminu wejścia w życie ustawy, w stan spoczynku przechodzą sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia i od 4 lipca przestają pełnić swe funkcje.

 

Przed budynkiem Sądu zgromadziło się w środę kilkaset osób protestujących przeciwko zapisom ustawy. Uczestnicy trzymają flagi Polski i UE oraz transparenty, m.in. z napisem "Łapy precz od Sądu Najwyższego".

 

Przed wejściem do budynku Obywatele RP rozłożyli duży transparent z napisem "Zostańcie". Demonstranci krzyczą hasła: "Konstytucja" i "Wolne Sądy". Zgodnie z zapowiedzią I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf przyjechała przed budynek około godz. 8.20.

 

PAP

paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze