Jak podkreślił lekarz, punktem, który ostatecznie zadecydował o rezygnacji z umowy, były "bardzo restrykcyjne warunki, jakie postawił wojewoda przy użyczenia dentobusu". Przychodnia miała zastrzeżenia m.in. do kwestii zgłaszania usterek, ubezpieczenia pojazdu, odpowiedzialności i wysokości ewentualnych kar.


Zwrócił jednak uwagę, że lista zastrzeżeń do zasad działania dentobusów jest zdecydowanie dłuższa.


Wśród problemów wymienił m.in. czas pracy dentobusu. Umowa z NFZ zakładała 6-godzinny dzień pracy pojazdu. - Zakładając, że będzie musiał dojechać na odległość 30, 40, 50 km, to są ok. dwie godziny, które trzeba na to poświęcić: dojazd, podłączenie, rozpoczęcie pracy i z powrotem - argumentował.


- Największym problemem, o który się potknęliśmy, były przepisy dotyczące przyłącza wody - zaznaczył dr Sibora. Jak poinformował, przychodnia do tej pory nie otrzymała informacji na temat konieczności posiadania badań bakteriologicznych w każdym punkcie postoju dentobusu.


- Zważywszy na liczbę możliwych miejsc postoju, musiałoby to być dokonywane za każdym razem. Poza tym musi być w ogóle możliwość podłączenia wody, co nie zawsze mogłoby się okazywać takie łatwe ze względu na to, gdzie miałby stać pojazd - powiedział.

 

Ma rentgen, ale niedopuszczony do działania


Lekarz zwrócił też uwagę na kwestię sterylizacji narzędzi. - Dentobus nie jest wyposażony w autoklaw, nie ma ciągu sterylizacyjnego. Musiałoby to być dowożona każdego dnia - tłumaczył.


Problemem jest też odbiór radiologiczny.

 

– W pojeździe jest zainstalowany aparat rentgenowski. Próbowaliśmy się kontaktować z producentem, ale okazuje się, że dopuszczeni radiologicznych i sanepidowskich dentobus nie posiada - wyjaśnił.


Pojazd zarejestrowany jest na dwie osoby. Jak zauważył dr Sibora, do jego obsługi potrzebne są jednak trzy: lekarz, asystentka lub higienistka i kierowca.

 

Lekarz nie może także podjąć leczenia bez zgody rodziców dziecka. Ta musiałaby być dostarczana za każdym razem.

 

1,5 mln zł za każdy


Dentobusy były jednym z pomysłów b. już ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła (PiS) na zapewnienie opieki stomatologicznej w tych szkołach, w których nie ma gabinetu. Mobilny gabinet dentystyczny miał być w każdym województwie.


Resort zdrowia odebrał 16 specjalnie przystosowanych autobusów pod koniec 2017 roku. Za każdy zapłacono niespełna 1,5 mln zł.


Z kontaktów na obsługę dentobusów wycofali się także świadczeniodawcy m.in. z woj. świętokrzyskiego i małopolskiego.

 

Spośród 40 tys. stomatologów zaledwie kilku zgłosiło się do konkursów NFZ.


Pojazdy miały rozpocząć pracę w kwietniu.

 

Polsat News, polsatnews.pl