Decyzja o aresztowaniu mężczyzny zapadła pod koniec marca. We wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował o utrzymaniu zaskarżonego postanowienia w mocy.

 

Jak podkreśliła, uzasadniając tę decyzję, sędzia Małgorzata Ziołecka, zebrany na tym etapie materiał dowodowy wskazuje na duży stopień prawdopodobieństwa popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw. Zaznaczyła przy tym, że zachodzi obawa matactwa, a ponadto Tomaszowi J. grozi wysoka kara.

 

Sędzia dodała, że nie budzi jej wątpliwości, że wybuch i zawalenie kamienicy jest powiązane z zabójstwem i zbezczeszczeniem zwłok.

 

"Jest to naprawdę straszna sprawa"

 

- Jestem sędzią od prawie 40 lat, przez cały ten czas orzekam w sprawach karnych. Słyszałam i widziałam rzeczy straszne, czyny okrutne - żeby nie powiedzieć: bestialskie. Jednak po raz pierwszy mam do czynienia ze sprawą, w której sprawca zabójstwa (…) z pełną premedytacją pociągnął w otchłań śmierci cztery osoby i spowodował ciężkie obrażenia ciała kilkudziesięciu innych. Jest to naprawdę straszna sprawa - powiedziała sędzia Małgorzata Ziołecka. Zaznaczyła, że słowa te wypowiada "poza kwestią rozstrzygania zażalenia".

 

4 marca wskutek wybuchu gazu zawaliła się część kamienicy na poznańskim Dębcu. W ruinach znaleziono ciała pięciu osób, a ponad 20 zostało rannych. Po koniec marca Tomasz J. usłyszał zarzut zabójstwa żony, znieważenia jej zwłok i spowodowania częściowego zawalenia budynku mieszkalnego.

 

Podczas przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. 29 marca poznański sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu. Podejrzanemu może grozić dożywocie.

 

PAP