Ziobro podkreślił na briefingu prasowym, że sprawa zabójstwa Jaroszewiczów "miała swoje różne etapy" i "nie ma zbrodni doskonałej".

 

- Wszystko wskazuje dzisiaj - oczywiście ta sprawa będzie rozstrzygana dopiero przez sąd, więc mówię tu dzisiaj o poziomie wysokiego prawdopodobieństwa - że prokuratorzy, policjanci - pracujący nad tą sprawą - dokonali przełomu i doprowadzili do postawienia zarzutów kryminalnych trzem sprawcom zabójstwa (Jaroszewiczów). Dwóch sprawców, którym ogłoszono zarzuty i przesłuchano jako podejrzanych w tej sprawie, przyznało się do popełnienia tej zbrodni, opisują szczegóły przebiegu przestępstwa zabójstwa oraz rabunku - mówił prokurator generalny.

 

Ziobro dodał, że jeden ze sprawców "nie przyznał się, odmówił składania wyjaśnień".

 

"Na pierwszy plan może się wysuwać motyw rabunkowy"

 

- W chwili obecnej nie wykluczamy żadnego motywu. Badamy różne wersje - oświadczył szef prokuratury okręgowej w Krakowie Rafał Babiński.

 

Wskazał, że "oczywiście na pierwszy plan może się wysuwać motyw rabunkowy". - Natomiast każda w tym momencie wersja jest przez nas jeszcze badana i weryfikowana - zaznaczył prokurator.

 

Podkreślił, że jest to "zbyt wczesny" etap postępowania, żeby mówić o "finalnym określeniu motywacji".

 

- To co było w tym momencie możliwe do zweryfikowania, to zweryfikowaliśmy. Dwóch sprawców, którzy się przyznali, złożyli obszerne wyjaśnienia w tej sprawie i podali szczegóły, które nie pojawiały się ani w mediach, ani na poprzedniej sprawie sądowej. To co relacjonowali niewątpliwie wskazywało, że byli na miejscu zdarzenia i brali w tym udział - zaznaczył prok. Babiński.

 

W Krakowie był reporter Polsat News Grzegorz Zajchowski:

 

 

Sprawa porwania 10-letniego chłopca

 

Ziobro podkreślił, że - po tym, jak prokuratura postawiła zarzuty trzem prawdopodobnym zabójcom Jaroszewiczów - przed nami dalszy ciąg czynności dowodowych oraz "ustalenie wszystkich szczegółów tej sprawy, tej zbrodni, ale też innych zbrodni, o których przy okazji prokuratorzy i policjanci dowiedzieli się, prowadząc to postępowanie".

 

Ziobro podziękował jednocześnie krakowskiemu prokuratorowi okręgowemu Rafałowi Babińskiemu za dotychczasowe "rzetelne prowadzenie" sprawy. Zaznaczył, że doprowadzenie do przełomu w sprawie zabójstwa Jaroszewiczów "było możliwe w związku z prowadzeniem niezwykle intensywnych działań śledczych przez prokuratorów i policjantów w związku z innymi przestępstwami - chodzi o przestępstwa porwania - w tym porwania dziesięcioletniego chłopca w Krakowie, do którego doszło w zeszłym roku, w styczniu".

 

- W czasie jednego z przesłuchań jeden z zatrzymanych do sprawy (...) wyraził gotowość zdania relacji jeszcze na temat innego istotnego przestępstwa, w którym uczestniczył; w wyniku czynności procesowych i dalszego przesłuchania (...) tenże podejrzany ujawnił, że brał udział w zdarzeniu w Aninie, w zabójstwie państwa Jaroszewiczów - relacjonował prokurator generalny. Jak dodał, w efekcie podjął decyzję o powołaniu w Prokuraturze Krajowej zespołu "bardzo doświadczonych prokuratorów" z prok. Krzysztofem Sierakiem, który współpracował z prokuratorem okręgowym "celem weryfikacji tych przełomowych, niezwykle ważnych ustaleń".

 

- Profesjonalne działania organów ścigania - prokuratury, policji - współdziałanie, dobra koordynacja tych działań (...) pozwoliły nam dojść do tego etapu, który daje podstawy do skierowania sprawy, z wnioskami o tymczasowe aresztowanie, do sądu - podkreślił Ziobro.

 

 

Rzeczniczka krakowskiego sądu Grażyna Rokita poinformowała, że sąd rozpoznał w środę wnioski prokuratury o zastosowanie aresztu tymczasowego i odroczył wydanie postanowienia w tej sprawie do czwartku.

 

Zaginione dowody

 

W lutym 2017 r. dziennikarz Tomasz Sekielski poinformował, że dotarł do trzech folii z odciskami linii papilarnych, które zostały zabezpieczone na miejscu zbrodni. Dowody te były wcześniej uważane za zaginione.

 

"Gdy w lutym zeszłego roku chciałem przekazać odnalezione dowody w sprawie zabójstwa Jaroszewiczów ministrowi sprawiedliwości, ani pan Ziobro, ani jego zastępcy nie byli zainteresowani spotkaniem. Dziś słyszę, że to ich wielki sukces" - napisał Sekielski po konferencji prasowej ministra Ziobry.

 

 

Błędy i zaniechania w 26-letnim śledztwie w spawie zabójstwa Jaroszewiczów analizował na antenie Polsat News Michał Stela:

 

 

Pętla na szyi i strzał w głowę

 

Jaroszewiczów zamordowano w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w ich willi w warszawskim Aninie. Byłemu premierowi bandyci zacisnęli na szyi rzemienną pętlę. Przedtem go maltretowali. Jego żona, Alicja Solska-Jaroszewicz, zginęła od strzału w głowę z bliskiej odległości ze sztucera męża.

 

Pierwotnie w sprawie w kwietniu 1994 r. zatrzymano cztery osoby - Krzysztofa R. "Faszysta", Wacława K. "Niuniek", Henryka S. "Sztywny" i Jana K. "Krzaczek". Wówczas zatrzymani od początku twierdzili, że są niewinni, a prokuratura bezzasadnie przypisuje im zabójstwo Jaroszewiczów. W 1998 r. ówczesny Sąd Wojewódzki w Warszawie uniewinnił całą czwórkę z braku dowodów - wnosiła o to nie tylko obrona podsądnych, ale też oskarżyciel. W 2000 r. wyrok uniewinniający utrzymał Sąd Apelacyjny w Warszawie.

 

W połowie zeszłego roku do badania zabójstwa Jaroszewiczów powróciła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Wszczęcie śledztwa było możliwe po przekazaniu do prokuratury materiałów dotyczących ujawnienia w mediach uznawanych za zagubione śladów kryminalistycznych ze sprawy dotyczącej tej zbrodni. Jak poinformowano w środę zarzuty postawione w sprawie są efektem współpracy prokuratur w Krakowie, Warszawa-Praga oraz policji.

 

 

polsatnews.pl