"Oprócz macic mamy mózgi, decydujemy same". Demonstracje w obronie praw kobiet w całej Polsce

Polska

Równość płac, edukacja seksualna w szkołach, liberalizacja przepisów ws. aborcji - to niektóre postulaty uczestników manifestacji, które w Dniu Kobiet przeszły ulicami polskich miast. W kilku miejscach demonstracjom towarzyszyły kontrpikiety m.in. działaczy pro-life i ONR-u.

W stolicy, pod hasłem #JesteśmyWszędzie, przeszedł II Międzynarodowy Strajk Kobiet - manifestacja, która była wyrazem solidarności i wsparcia z kobietami na całym świecie. 

 

Na czele stołecznego marszu - w którym uczestniczyły kobiety w różnym wieku oraz mężczyźni - niesiony był baner z napisem "Warszawski strajk kobiet", a za nim widniał rząd czarnych parasolek, tworzących napis: "Prawa kobiet".

 

Policja zatrzymała samochód z nagłośnieniem

 

Na trasie marszu miał pojawić się samochód z nagłośnieniem. Chwilę przed godz. 18 na miejsce przyjechała policja i przeprowadziła kontrolę tego samochodu. Reporter Polsat News Andrzej Wyrwiński poinformował, że auto pochodzi z wypożyczalni, więc najprawdopodobniej jest sprawdzane regularnie.

 

Według policji samochód miał niesprawne lewe koło. W związku z tym demonstrujący nie mogą korzystać z auta.

 

Jak powiedziała reporterowi Polsat News organizatorka marszu, policjanci sprawdzali nawet czystość felg w samochodzie.

 

 

100-lecie uzyskania praw wyborczych przez kobiety

 

Uczestnicy, zachęcani przez organizatorki, skandowali hasła: "Siła kobiet", "Bronimy życia - życia kobiet", "Nasze jajniki-wasze klęczniki", "Stop przemocy wobec kobiet" oraz "Solidarność naszą bronią".

 

Manifestanci trzymali także transparenty z hasłami: "Nie deptać 100 lat praw kobiet", "Jest Konstytucja, nie możecie wszystkiego", "Wierzymy w siłę kobiet", "Dość kupczenia prawami kobiet", "Droga babciu, dziękuję. #Polskaniepodległa", "Zróbmy sobie lepsze prawo - kobiety do polityki", "Brak legalnej aborcji zabija", "Oprócz macic mamy mózgi, decydujemy same" czy "Solidarność jest kobietą". Organizatorzy wydarzenia rozdawali też naklejki z napisem "Siła kobiet".

 

Jednym z tematów przewodnich tegorocznego, II Międzynarodowego Strajku Kobiet jest 100-lecie uzyskania praw wyborczych przez kobiety w Polsce. Organizatorki domagają się także m.in. dostępu do legalnej aborcji "na żądanie", wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół, refundacji antykoncepcji i in-vitro, równości płac bez względu na płeć oraz wdrożenia i stosowania Konwencji Antyprzemocowej.

 

 

Pomnik "Polki walczącej"

 

Kulminacyjnym momentem wydarzenia było odsłonięcie symbolicznego pomnika "Polki walczącej" przy rondzie Dmowskiego; pomnik następnie przeniesiono w okolice Sejmu. Jak tłumaczyły organizatorki demonstracji, pomnik jest symbolem walki kobiet "o niepodległość, solidarność i siostrzeństwo". - Dedykujemy go Polkom, Ukrainkom, Amerykankom, Syryjkom, Irankom, ale też uchodźczyniom, migrantkom, wszystkim kobietom walczącym - mówiły ze sceny organizatorki.

 

Odczytano manifest, w którym oprócz prawa do przerwania ciąży "na żądanie" domagano się m.in. wprowadzenia edukacji seksualnej do szkół, refundacji antykoncepcji i in-vitro, likwidacji tzw. "klauzuli sumienia", równości płac bez względu na płeć oraz wdrożenia i stosowania Konwencji Antyprzemocowej.

 

Dyrektorka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Krystyna Kacpura mówiła, że każdego roku 68 tys. kobiet na świecie umiera "z powodu niebezpiecznej aborcji". - Każdego dnia, około 200 kobiet traci życie. 42 mln kobiet dokonują rocznie aborcji z powodu niechcianej ciąży, 20 mln w niebezpiecznych dla ich zdrowia i życia warunkach - podkreśliła.

 

W punkcie kulminacyjnym liczba uczestników warszawskiego marszu osiągnęła 2 tys. osób. Manifestacji towarzyszyła dziesięcioosobowa kontrpikieta zorganizowana przez Obóz Narodowo-Radykalny. Sześciu protestujących zostało ukaranych za naruszenie przepisów ruchu drogowego.

 

"O godność moją i twoją"

 

W Dniu Kobiet, podobne wydarzenia jak w stolicy odbywały się także w innych miastach w Polsce m.in. w Bydgoszczy, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu.

 

W krakowskiej Manifie - odbywającej się pod hasłem "O godność moją i twoją" - uczestniczyło w czwartek kilkaset osób, które skandując: "Wolność, równość, bezpieczeństwo", "Dwa etaty, pół wypłaty, nie załatwią tego kwiaty", "Solidarność naszą bronią, różnorodność naszą siłą", przemaszerowały z placu przed Muzeum Narodowym na Rynek Główny.

 

Uczestnicy demonstracji domagali się poszanowania godności kobiet, zapewnienia im prawa do pracy i równej płacy, niedyskryminacji, dostępu do antykoncepcji. - Sto lat temu kobiety wywalczyły dla siebie prawa polityczne, jednak te prawa są nam ciągle odbierane i dlatego przyszłyśmy na Manifę, by wyrazić sprzeciw wobec tego - mówiła Barbara Bielawska z Krakowskiego Komitetu Manifowego.

 

Podczas krakowskiej Manify zrekonstruowano pochód emancypantek - czyli pierwszą na ziemiach polskich Manifę, która odbyła się w 1911 r., a jej uczestniczki żądały praw wyborczych dla kobiet. - Mogę powtórzyć za naszymi prababkami: praw się nie dostaje, prawa się zdobywa w walce - mówiła Marta Dzido, współtwórczyni filmu dokumentalnego, do którego trafią obrazy z krakowskiej Manify. Pod Wieżą Ratuszową na Rynku Głównym odczytano ówczesne przemówienie Zofii Daszyńskiej - Golińskiej i Ignacego Daszyńskiego.

 

Krakowskkiej Manifie towarzyszyła pikieta działaczy ruchów pro-life, którzy sprzeciwiają się aborcji. Demonstracje przebiegały spokojnie.

 

Demonstrację z Krakowa relacjonował reporter Polsat News Grzegorz Zajchowski:

 

 

"Korzystajmy z naszych praw wyborczych"

 

W Koszalinie grupa ok. 60 manifestujących, głównie kobiet, spotkała się przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego, skąd ruszyła na Rynek Staromiejski, skandując hasła: "Kasa na szkoły, nie na kościoły" czy "Moje ciało, mój wybór".

 

- To nasze prababcie, praciotki wywalczyły dla nas 100 lat temu prawa wyborcze, powinnyśmy im być wdzięczne - mówiła do uczestniczek manifestacji feministka, społeczniczka, radna miejska Dorota Róża Chałat (SLD). - Korzystajmy z naszych praw wyborczych - apelowała Chałat.

 

W Kielcach z okazji Dnia Kobiet, przedstawicielki nieformalnej grupy "Kielecka Inicjatywa Kobiecym Okiem", (zrzeszającej kobiety angażujące się politycznie, działające w ruchach obywatelskich i organizacjach pozarządowych), udekorowały kotylionami tabliczki z nazwami ulic i skwerów, którym patronują kobiety.

 

Jak mówiła podczas konferencji prasowej radna Agata Wojda (PO), jest to próba przeniesienia do Kielc zapoczątkowanej w stolicy akcji "Ulice dla Kobiet". Jak wyliczała, na blisko 700 ulic i placów w Kielcach, kobiety patronują 23, a mężczyźni ok. 170. - Ta dysproporcja jest bardzo rażąca dlatego stwierdziłyśmy, że to dobry pomysł by "odkopać" biografie kobiet zapomnianych, niedocenianych, nieznanych w kieleckiej społeczności i poprosić instytucje, organizacje i osoby prywatne, by prośbę u uhonorowanie takich patronek zgłaszały do urzędu miasta - zaznaczyła Wojda.

 

Na sobotę w Kielcach zaplanowano tradycyjną Manifę. W nawiązaniu do 100 rocznicy nabycia praw wyborczych przez Polki oraz 100 rocznicy niepodległości Polski, jej uczestniczki przejdą przez centrum miasta pod hasłem "Kobieta Niepodległa".

 

PAP, Polsat News, fot. PAP/Paweł Supernak

mr/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze