"Byliśmy tam zbyt późno, a Tomek był zbyt wysoko". Uczestnik akcji ratunkowej na Nanga Parbat po powrocie do kraju

Polska

- Nie wydaje mi się, że jesteśmy bohaterami. Zrobiliśmy to, co do nas wtedy należało - powiedział Polsat News Jarosław Botor, jeden z czterech uczestników brawurowo przeprowadzonej akcji ratunkowej na Nanga Parbat. Jak wyjaśnił, wpływ na jej przerwanie miało to, co powiedziała Francuzka Elisabeth Revol na temat stanu Tomasza Mackiewicza, gdy widziała go po raz ostatni.

W akcji ratunkowej na Nanga Parbat wzięli udział czterej uczestnicy zimowej wyprawy na K2: Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala i Jarosław Botor. Po dotarciu helikopterem do obozu I ( na wysokości ok. 4900 m), Bielecki i Urubko rozpoczęli wspinaczkę. Była wówczas godz. 17:30. Revol odnaleźli ok. 2 w nocy na wysokości 6100 m. Po kilkugodzinnym odpoczynku, sprowadzili ją do obozu. Po Mackiewicza, który znajdował się wyżej, nie zdecydowano się wspinać. 

 

 

Botor po powrocie z Nanga Parbat zdecydował się przerwać wyprawę na K2 i wrócić do Polski z powodu ważnych względów osobistych. 

 

W rozmowie z Polsat News podkreślił, że akcje ratunkowe w górach to nie nowość.

 

- Zrobiliśmy to, co do nas wtedy należało. Myślę, że każdy uczestnik wyprawy, który był wtedy w bazie (pod K2), byłby w stanie zrobić to samo. Natomiast jeśli chodzi o szybkie przejście Denisa i Adama, tego dokonać mogą wybiórcze osoby i rzeczywiście udało im się to zrobić bardzo sprawnie, a my z Piotrem Tomalą pomagaliśmy im w tym wszystkim. Zabezpieczaliśmy na wypadek, gdyby nas potrzebowali albo gdyby udało się sprowadzić poszkodowanych - powiedział.

 

Revol była "w zaskakująco dobrym stanie"

 

Pytany o stan Elisabeth Revol, gdy została odnaleziona, wyjaśnił, że z korespondencji radiowej jaką przeprowadzał z Adamem Bieleckim, wynikało, że "jest w zaskakująco dobrym stanie".

 

- Była wychłodzona, była w jakimś etapie hipotermii, natomiast ewidentnie współpracowała z nimi, była świadoma, że ta pomoc do niej dotarła. Miała odmrożoną nogę i ręce, co utrudniało sprowadzanie jej w dół. Natomiast jej stan był zaskakująco dobry. To bardzo odporna osoba. Myślę, że przeżyła, bo schodziła w dół - stwierdził.

 

Botor powtórzył, że wpływ na przerwanie akcji ratunkowej miało to, w jaki sposób Revol opisała stan Mackiewicza, gdy rozstawała się z nim. Taką samą informację podano w opublikowanym przez Polski Himalaizm Zimowy raporcie po akcji ratunkowej.

 

"Tylko tyle mogliśmy zrobić"

 

- Revol mówiła, że nie mogła się z nim porozumieć, że z nią nie współpracował, nie był w stanie schodzić, miał liczne odmrożenia, że tak naprawdę nie był świadomy tego, co się z nimi dzieje - opisał.

 

- Byliśmy zmuszeni najpierw zająć się nią, skorzystać z okna pogodowego, tej szansy na zejście z nią. Nie była to łatwa dla nas decyzja, ale w tym momencie mogliśmy zrobić tylko tyle. Byliśmy tam zbyt późno, a Tomek był zbyt wysoko, żebyśmy mogli mu pomóc - ocenił.

 

polsatnews.pl, Polsat News

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze