- Podobnie jak inne kraje europejskie, które mają długą historię warzenia piwa, chcemy wspierać dynamiczny rozwój działających w tym obszarze małych i średnich polskich firm. Często rodzinnych i najczęściej funkcjonujących z dala od wielkich miast. Nasi południowi i zachodni sąsiedzi skutecznie dbają o rozwój swoich lokalnych ośrodków piwowarskich. Czemu zatem my - kraj z tradycjami browarniczymi sięgającymi X wieku - mielibyśmy tego nie robić? To się opłaci nam wszystkim - rzemieślnikom piwowarskim, rynkowi, polskim konsumentom i polskiej gospodarce - powiedział Morawiecki.

 

Obecnie stawka akcyzy na piwo wynosi 7,79 zł od 1 hektolitra. On nowego roku ma wynosić 3,9 zł.

 

"Zdecydowanie wolę rzemieślniczy wyrób niż markę z mainstreamu"

 

Morawiecki stwierdził, że nie traktuje tej decyzji jako "prezentu" dla branży browarniczej, lecz jako "inwestycję w dynamicznie rozwijający się sektor bardzo polskiej gospodarki".

 

- W 2016 roku produkcja piwa przez browary rzemieślnicze stanowiła ok. 5 proc. całości polskiego rynku. Jeszcze kilka lat temu udział ten sięgał 2-3 proc. Widać więc bardzo wyraźnie, że coraz więcej polskich konsumentów szuka tradycyjnie warzonych, czy wręcz kolekcjonerskich produktów piwnych. Przyznam zresztą, że sam - kiedy od czasu do czasu mogę napić się piwa - to zdecydowanie wolę rzemieślniczy wyrób niż markę z mainstreamu - przyznał.

 

 

 

Do budżetu wpłynie o 70 mln zł mniej

 

Wpływy do budżetu z produkcji piwa stanowią mniej więcej jedną trzecią całości zysków akcyzowych od napojów alkoholowych. W 2016 roku było to 3,6 mld zł. Według wyliczeń resortu na obniżonej akcyzie budżet straci około 70 mln zł rocznie.

 

- Ale, tak jak wspomniałem wcześniej, to nie jest koszt, tylko inwestycja. Jestem przekonany, że obserwując dynamiczny rozwój tej części branży, w perspektywie średnio i długoterminowej, każda złotówka z obniżenia akcyzy dla małych polskich browarów przyniesie dwie albo trzy złotówki zysku dla producentów, polskiej gospodarki i w konsekwencji również dla polskiego budżetu - wyjaśnił wicepremier.

 

PAP