Do Trybunału zwróciły się sama Miłaszyna i niezależna "Nowaja Gazieta", skazane w 2005 r. za zniesławienie. Powodem były dwa artykuły Miłaszynej, opublikowane w "Nowej Gaziecie", na temat zatonięcia Kurska, w których przytoczono słowa ojca jednej z ofiar katastrofy i jego adwokata. Skrytykowali oni rosyjską prokuraturę wojskową w związku śledztwem dotyczącym katastrofy.

 

ETPCz uznał, że Rosja pogwałciła prawa powodów do wolności słowa i nakazał państwu rosyjskiemu wypłacenie 2 170 euro na rzecz Miłaszynej i 3 388 euro dla "Nowej Gaziety" w ramach odszkodowania za straty materialne i moralne.

 

Trybunał: w artykule dziennikarka oznaczyła opinie

 

Według Trybunału autorka tekstów i dziennik, który je opublikował, "wnieśli wkład w debatę publiczną", a skarżący o zniesławienie "powinni byli wykazać więcej tolerancji na krytykę" ze strony osób prywatnych.

 

"W artykułach wyraźnie wskazano czytelnikowi, że pani Miłaszyna przytaczała opinie ojca i adwokata ofiar na temat zdarzeń, które według tego ostatniego świadczyły o nadużyciach ze strony władz" - ocenili sędziowie.

 

Dodali, że autorka publikacji i gazeta "działały zgodnie z etyką dziennikarską".

 

23 marynarzy zmarło, zanim nadeszła pomoc

 

Kursk, okręt podwodny rosyjskiej Floty Północnej o napędzie atomowym, zatonął w czasie manewrów na Morzu Barentsa 12 sierpnia 2000 roku, w wyniku eksplozji jednej z torped. 23 osoby z liczącej 118 osób załogi przeżyły wybuch, ale zmarły, zanim nadeszła pomoc - przypomniał Trybunał. Według mediów są podstawy, by sądzić, że 23 marynarzy zmarło dopiero trzy doby po katastrofie i teoretycznie można było ich uratować, gdyby od razu zwrócono się o pomoc z zagranicy.

 

Prowadzone przez rosyjską prokuraturę wojskową śledztwo w sprawie uchybień władz w związku z katastrofą zostało w 2002 r. umorzone z powodu braku dowodów.

 

W jednym z opublikowanych przez "Nową Gazietę" w 2005 r. artykułów napisano, że według ojca jednego z marynarzy i jego adwokata "śledczy są winni nadużycia władzy, ponieważ nie przyznali, że w dniu wypadku z wnętrza okrętu słychać było stuki i nadawany morsem sygnał SOS".

 

Z kolei w drugim tekście przytoczono słowa adwokata, który sądził, że prokurator generalny i wojskowa prokuratura "podjęli decyzję o pomocy oficerom odpowiedzialnym za Flotę Północną w uniknięciu odpowiedzialności karnej i o zakończeniu śledztwa".

 

PAP