"Guardian": Proust płacił za pozytywne recenzje własnej twórczości

Świat
"Guardian": Proust płacił za pozytywne recenzje własnej twórczości
Wiki Commons/Otto Wegener

Marcel Proust płacił za pochlebne opinie pierwszego tomu z cyklu pt. "W poszukiwaniu straconego czasu". Jak wynika z wystawionych na aukcje listów powieściopisarza, przychylne recenzje ukazywały się na pierwszych stronach francuskich gazet - poinformował "The Guardian".

Według "Guardiana", Proust miał sporządzać notatki, które następnie wysyłał do swojego wydawcy, za co ten miał być "w pełni wynagrodzony". Listy, z których informacja ta wynika, ujrzały światło dzienne, kiedy - wraz z cenną kopią "W stronę Swanna" (pierwszego tomu z cyklu pt. "W poszukiwaniu straconego czasu") - trafiły na aukcję Sotheby's.

 

Licytacja, na której wspomniany egzemplarz może zostać sprzedany za blisko pół miliona euro, ma odbyć się w przyszłym miesiącu w Paryżu. - To kopia, za którą warto umrzeć - mówi biograf Prousta Jean-Yves Tadie.

 

"Małe arcydzieło"

 

"Guardian" informuje, że powieściopisarz miał zapłacić dzisiejszą równowartość dziewięciuset funtów za pochlebną recenzję opublikowaną na pierwsze stronie "Le Figaro", będącego - zarówno wtedy jak i teraz - jednym z wiodących dzienników. Ponad dwukrotnie więcej kosztowała Prousta publikacja streszczenia we francuskiej gazecie "Journal des debats". Oba teksty były zredagowanymi wersjami pozytywnej recenzji przyjaciela Prousta, malarza Jacquesa Emile-Blancha. Przedstawiające powieściopisarza obrazy autorstwa Blancha znajdują się w Musee d’Orsay w Paryżu.

 

Z listów wynika, że redaktor Louis Brun, opisywał powieść Prousta jako "małe arcydzieło", które "jak powiew wiatru wywiewają senne opary", a wszystko co Proust widział i czuł uznawał za "w pełni oryginalne".

 

Pochopna decyzja

 

Marcel Proust ubiegał się także o publikację trzech innych recenzji autorstwa swojego przyjaciela, chociaż żądano od niego za to zapłaty. Jak twierdzą eksperci, desperacja powieściopisarza przy staraniach o rozgłos, spowodowana była częściowo tym, że autor musiał z własnej kieszeni opłacić publikację swojej książki. Sam szef wydawnictwa Bernard Grasset nie wierzył w powodzenie Prousta na rynku czytelniczym, określał jego twórczość jako "niedającą się przeczytać".

 

Mimo to, kilka tygodni od publikacji, niektórzy krytycy docenili pracę Prousta, uznając odrzucenie tekstu przez pierwsze wydawnictwo za poważny błąd.

 

Za życia Proust wydał specjalną edycję swojej powieści, której okładka wykonana została z kory drzewa morwowego. Do dziś zachowały się cztery kopie. Jedna z nich, ofiarowana redaktorowi Louisowi Brunowi trafi na październikową aukcję.

 

PAP

bas/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze