Jak poinformowała w Polsat News Socha, rodzice z Białogardu, którzy zabrali ze szpitala noworodka po tym, jak sąd ograniczył im prawa rodzicielskie, zgłosili się do Stowarzyszenia z prośbą o pomoc prawną. - Ministerstwo sprawiedliwości także udziela im pomocy - dodała.


Rzecznik Centrum Dializa Sp. z o.o. z Sosnowca Witold Jajszczok oświadczył, że rodzice noworodka od momentu porodu nie wyrażali (w tym również na piśmie), zgody na podejmowanie przez personel medyczny podstawowych czynności medycznych.


Jajszczok wymienił, że rodzice sprzeciwiali się m.in. "osuszeniu dziecka, ogrzaniu pod napromiennikiem ciepła, wytarciu z mazi płodowej, kąpieli dziecka w oddziale, podaży witaminy K domięśniowo lub doustnie, szczepieniom ochronnym, ewentualnemu dokarmianiu dziecka, gdyby tego wymagało, wykonaniu badań przesiewowych, profilaktyce zakażenia przedniego odcinka oka (inaczej zabieg Credego)".

 

"To skandal, że ministerstwo zdrowia dopuściło do takiej sytuacji"


Socha podkreśliła, że przed wydaniem orzeczenia o ograniczeniu władzy rodzicielskiej, "nie było informacji o bilansie korzyści i ryzyka po przeprowadzeniu zabiegu medycznego".


- Prawa pacjenta mówią o świadomej zgodzie na zabieg medyczny, czyli lekarz ma obowiązek przedstawić rodzicom ryzyko każdego zabiegu i korzyści każdego zabiegu, czy dziecko jest w grupie ryzyka, żeby np. podać mu witaminę K - tłumaczyła.


Jak dodała, "np. w Rosji nie jest standardem, żeby wszystkim noworodkom podawać wit. K w pierwszej dobie życia". - Nie poinformowano rodziców, że jest alternatywa, że wit. K można podać w formie doustnej, a nie formie iniekcji, która wiąże się z ryzykiem zakażenia - podkreśliła.


- Od 20 lat nie ma ulotki wit. K w języku polskim. Polscy rodzice nie mają możliwości zapoznać się z treścią ulotki dla pacjenta. To skandal, że ministerstwo zdrowia dopuściło do takiej sytuacji, że lekarz nie udziela informacji wystraszonym rodzicom i dochodzi do takiej sytuacji, że jest powiadamiany sąd zamiast normalnego dialogu - zaznaczyła Socha.

 

 

"Co innego procedury, a co innego dobro dziecka"


Socha zaznaczyła, że według wiedzy, którą posiada Stowarzyszenie, "dziecko było zdrowie i nie było wcześniakiem". - Pani kurator, pani adwokat uzyskała możliwość zadecydowania o szczepieniu, o zabiegach wbrew zgodzie rodziców - powiedziała.


Na uwagę prowadzącego "Nowy Dzień z Polsat News" Michała Giersza, że rodzice nie zgadzali się także na standardową procedurę jaką jest umycie dziecka po porodzie, Socha odpowiedziała, że "pozbawienie dziecka mazi płodowej, żeby dziecko przez pierwszą dobę nie było myte, jest istotne dla jego przyszłego zdrowia".


- Rodzic ma prawo nie wyrazić na to zgody, bo dla dziecka to korzystne, żeby na początku nie było myte. Chodzi o florę bakteryjną, układ immunologiczny. Są badania medyczne, które to potwierdzają. Lekarz powinien znać te badania, dziwię się, że ich nie znał - dodała.


- Co innego procedury, a co innego dobro dziecka - podkreśliła.


Jak zaznaczyła, "sąd nie pozwolił na nagrywanie tej sprawy, nie dał szansy reprezentacji przez adwokata, rodzice nie mogli zadawać pytań lekarzom, nie mieli możliwości przedstawiania żadnych dowodów".


– W ciągu doby stwierdzono wyłącznie na podstawie stanowiska lekarza, że są złymi rodzicami, kompletnie ich nie wysłuchano - dodała.


"Są odpowiedzialnymi rodzicami"


- Póki co obywatele w naszym państwie nie są niewolnikami funkcjonariuszy medycznych i mają prawo do świadomej zgody na zabieg medyczny. Lekarz ma obowiązek udzielić informacji - podkreśliła.


Poinformowała, że w tej chwili nie ma kontaktu z rodzicami noworodka. - Wiem, że rozważali skonsultowanie sprawy z lekarzem i położną. Są odpowiedzialnymi rodzicami. Według mojej wiedzy dziecko ma opiekę i czuje się dobrze - dodała.

 

 

Zembaczyński: sąd zachował się racjonalnie

 

- To taka nasza narodowa przywara, że Polacy wiedzą na wielu płaszczyznach lepiej od specjalistów, od profesjonalnych prawników, lekarzy, ale to się może często źle skończyć i tak mogło się skończyć się w przypadku braku skutecznej, godnej podziwi i pogratulowania postawy sądu, który zachował się tutaj racjonalnie i to jest w moim przekonaniu skuteczne  państwo, w wykonaniu niezależnego wymiaru sprawiedliwości, kiedy zagrożone jest życie dziecka, jego bezpieczeństwo, bo postawa rodziców o tym świadczy - powiedział w Polsat News poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński.


- Tu powinien być dialog i wypośrodkowanie - uważa z kolei posłanka Agnieszka Ścigaj z Kukiz’15.

 

Polsat News, polsatnews.pl