Celnicy zarekwirowali 20 litrów gorzałki Koła Gospodyń Wiejskich. "Sprzedawałyśmy ją od lat"

Polska
Celnicy zarekwirowali 20 litrów gorzałki Koła Gospodyń Wiejskich. "Sprzedawałyśmy ją od lat"
Wikimedia Commons/Dariusz Bogacz/CC BY 3.0/

Kobiety z Koła Gospodyń Wiejskich z gminy Chąśno sprzedały wytworzoną przez siebie gorzałkę łowicką podczas dorocznej Biesiady Łowickiej w Maurzycach. Nagle ich "zapasy" zarekwirowali celnicy, bo alkohol nie posiadał znaków akcyzowych. Panie są zaskoczone reakcją funkcjonariuszy, ponieważ gorzałkę sprzedały od lat, i wystraszone konsekwencjami, jakie mogą je teraz spotkać.

To  była 18. już Biesiada Łowicka, i jak zawsze do tej pory - oprócz lokalnych produktów spożywczych - sprzedawano też alkohol. Oferowano go na różnych stoiskach, ale celnicy zarekwirowali w niedzielę samogon tylko Kołu Gospodyń.

 

3 zł za kieliszek

 

Akcja była szybka i sprawna: najpierw klient zamówił i zapłacił za kieliszek bimbru, następnie ubrani po cywilnemu funkcjonariusze ujawnili się i przystąpili do działań. - Zarekwirowali nam ok. 20 litrów - zrelacjonowała polsatnews.pl jedna z członkiń koła.

 

Powiedziała, że kieliszek "łowickiej" kosztował 3 zł. Jak stwierdziła, koło sprzedawało gorzałkę na podobnych imprezach niemal od 20 lat i nigdy nie zostało ukarane. Do ostatniej niedzieli.

 

Łódzki Urząd Celno-Skarbowy wszczął w sprawie postępowanie karno-skarbowe.

 

"Mleko jest z Biedronki, a chleb z Tesco"

 

Biesiadę organizował powiat łowicki. Starosta Krzysztof Figat uważa, że działania celników były przesadzone.

 

- Te kobiety przyjeżdżają, by pokazać ludziom jak smakują lokalne pierogi, gołąbki, przyjeżdżają też z nalewkami. Nie robią ich na skalę masową. Czy to takie wielkie przestępstwo? Tego typu sytuacje doprowadzą do tego, że niedługo nie będzie takich festynów, a dzieci będą sądziły, że mleko jest z Biedronki, a chleb z Tesco - powiedział.

 

Dodał, że "szkoda mu tych pań". - Łapie się je jak przestępców, a inni wwożą alkohol do kraju cysternami. Może tam trzeba szukać pieniędzy, a nie na takich festynach - ocenił.

 

Starosta liczy, że postępowanie zostanie umorzone.

 

Od 200 zł do 40 tys. zł kary

 

- Podstawą interwencji było podejrzenie naruszenia przepisów ustawy o podatku akcyzowym - powiedziała polsatnews.pl Beata Bińczyk z Łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego.

 

Celnicy ustalili, że alkohol nie posiadał znaków akcyzowych, więc jego sprzedaż - jako przestępstwo skarbowe albo wykroczenie skarbowe - podlega karze Zaznaczyli, że nawet jego sama degustacja podlega odpowiednim przepisom prawa. W poniedziałek nie byli w stanie ustalić, ile dokładnie litrów gorzałki łowickiej zarekwirowali. 

 

- Zebrane w tej sprawie materiały przekażemy do odpowiedniej komórki dochodzeniowo-śledczej. Nie wiadomo, jak sprawa się zakończy. Może trafić do sądu, może też zostać skierowany wniosek o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności (co również znajdzie swój finał w sądzie - red.) - wyjaśniła Beata Bińczyk.

 

Za wykroczenie skarbowe grozi kara od 200 zł do 40 tys. zł.

 

Bińczyk poinformowała, że Łódzki Urząd Celno-Skarbowy skierował wcześniej do wszystkich gmin w woj. łódzkim pismo, w którym przestrzegał przed wprowadzeniem nielegalnego alkoholu do sprzedaży na imprezach plenerowych.

 

Jak ustaliliśmy, otrzymał je również urząd gminy Chąśno.

 

polsatnews.pl

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze