Dziewczęta zadzwoniły na policję. Mężczyzna został ujęty po 20 minutach od zdarzenia. Okazało się, że zatrzymanym jest ksiądz Marcin N.

 

N. przyjechał do Stanów Zjednoczonych w 2015 roku, śluby kapłańskie złożył 1 lipca. 15 sierpnia miał rozpocząć posługę w parafii św. Katarzyny z Sieny w Morris County. Według Richarda Sokerki, rzecznika Diecezji Paterson, z którą N. był związany - zadecydowano, że w związku ze zdarzeniem nie będzie mógł dłużej pełnić posługi księdza.

 

"Diecezja go nie opuściła"

 

Ksiądz usłyszał zarzuty o narażenie dziecka na niebezpieczeństwo i molestowanie nieletniej.

 

W środę sąd zdecydował o zwolnieniu 37-latka z aresztu.

 

- Diecezja nie opuściła N. i zapewni mu miejsce do życia - powiedział prawnik i obrońca Polaka William Ware. Mężczyzna będzie oczekiwać na wyrok w pustelni dla księży w Chester Township. Ma być pod stałą obserwacją.

 

Protest przed sądem

 

- Musimy odpowiednio chronić dzieci, które nie mają nic wspólnego ze zmieniającymi się strukturami kościoła - powiedział Bob Hoatson, były ksiądz i ofiara pedofili.

 

Członkowie stowarzyszenia zrzeszającego ofiary napaści seksualnych i ich rodziny demonstrowali w środę przed sądem w New Jersey. Na ulicę wyszli z hasłami: "Kościół nie chroni dzieci. Mocne prawo tak" i "Koniec tolerancji dla wykorzystywania seksualnego".

 

- Jesteśmy tu, by powiedzieć, że dzieci są priorytetem. Kościół musi przejść gruntowną reformę, aby lepiej je chronić - dodał Hoatson.

 

Według diecezji "N. przeszedł kościelne szkolenia w jaki sposób powinno się zachowywać względem dzieci, a jego kartoteka w październiku 2014 była »zupełnie czysta«".

 

W 2014 roku papież Franciszek podczas wywiadu prasowego powiedział, że zjawisko pedofilii w kościele dotyczy 2 proc. duchownych. Według Kościoła katolickiego, molestowanie seksualne dzieci jest grzechem śmiertelnym.

 

Daily Record, NBC New York