Kovacs oświadczył, że procedura o naruszenie prawa jest wszczynana przeciwko państwu członkowskiemu UE, jeśli występują różnice zdań. W takiej sytuacji - jak wyjaśnił - państwo powinno bronić swojego stanowiska. Dodał przy tym, że jeśli będzie trzeba, to rząd węgierski zwróci się nawet do sądu.

 

Podobnych sporów jest więcej

 

Nieco wcześniej szef kancelarii premiera Viktora Orbana Janos Lazar oznajmił, że Węgry mają "około dwóch tuzinów" podobnych sporów z KE, co jego zdaniem jest "normalną liczbą". Zapewnił też, że rząd odpowie na wszystkie pytania związane z procedurami. - Węgry przestrzegają prawa Unii Europejskiej - podkreślił Lazar.

 

KE wszczęła w czwartek procedurę przeciwko Węgrom, zarzucając im, że uchwalona w tym kraju w czerwcu ustawa o przejrzystości organizacji pozarządowych otrzymujących dotacje z zagranicy jest niezgodna z prawem unijnym. - Po uważnym zbadaniu nowej ustawy o NGO doszliśmy do wniosku, że nie jest ona zgodna z prawem UE w zakresie wolności stowarzyszania się, swobody przepływu kapitału i ochrony życia prywatnego - ogłosił wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans.

 

"Mowa o organizacjach, które chcą osłabić zdolność obronną Węgier w walce z nielegalną imigracją"

 

Zgodnie z ustawą każda organizacja pozarządowa, która w ciągu roku otrzymała co najmniej 7,2 mln forintów (24 tys. euro) wsparcia z zagranicy, musi w ciągu 15 dni zgłosić ten fakt w sądzie. Powyższa suma nie dotyczy pochodzącego z UE wsparcia otrzymanego za pośrednictwem jednostek budżetowych. Podmioty, które zadeklarują, że stały się "organizacją wspieraną z zagranicy", będą musiały niezwłocznie ogłosić to na swojej stronie internetowej, a także w swoich publikacjach. Nie wzięto w tym punkcie pod uwagę stanowiska Komisji Weneckiej, która postulowała zlikwidowanie zapisu wprowadzającego taki obowiązek.

 

Węgierskie ministerstwo sprawiedliwości oświadczyło, że rząd Węgier nie ugnie się pod presją i obstaje przy większej przejrzystości organizacji finansowanych z zagranicy. "Mowa o organizacjach, które chcą osłabić zdolność obronną Węgier w walce z nielegalną imigracją" - głosi oświadczenie podpisane przez wiceministra Pala Voelnera.

 

Rządząca na Węgrzech partia Fidesz, uzasadniając konieczność przyjęcia ustawy, podkreślała, że społeczeństwo powinno wiedzieć, jakie interesy reprezentują dane organizacje, oraz wskazywała wyzwania wiążące się z przepływami pieniędzy z nieprzejrzystych źródeł w związku praniem pieniędzy i finansowaniem terroryzmu.

 

Ustawa nie dotyczy organizacji sportowych, wyznaniowych ani narodowościowych.

 

PAP