Według agencji EFE dziennikarz Derk Bolt oraz jego operator Eugenio Follender zostali uprowadzeni w sobotę nieopodal miejscowości El Tarra w departamencie Norte de Santander na północnym wschodzie kraju. Region ten jest jednym z bastionów ELN.

 

Mężczyźni pracowali dla holenderskiej telewizji i w ramach programu telewizyjnego "Spoorloos" poszukiwali matki kolumbijskiego dziecka adoptowanego w Holandii kilka lat temu.

 

Kolumbijskie wojsko utrzymywało, że dziennikarzy porwali partyzanci z Narodowej Armii Wyzwolenia. Jednak jej dowództwo poinformowało, że z powodu trwających walk ma problemy z nawiązaniem kontaktu z niektórymi swoimi oddziałami, i dodało, że próbuje potwierdzić miejsce pobytu reporterów.

 

"Porwani Holendrzy są cali i zdrowi"

 

W czwartek partyzantka napisała na Twitterze, że "dwaj porwani Holendrzy są cali i zdrowi i zostaną wypuszczeni na wolność". Zapowiedziano wydanie oświadczenia w tej sprawie.

 

W rejonie El Tarry w maju ub. roku porwano m.in. dziennikarkę o kolumbijskim i hiszpańskim obywatelstwie Salud Hernandez, korespondentkę m.in. hiszpańskiego dziennika "El Mundo". Po kilku dniach ją uwolniono.

 

Negocjacje pokojowe  

 

ELN, druga pod względem znaczenia po Rewolucyjnych Siłach Zbrojnych Kolumbii (FARC) partyzantka w kraju w lutym ub.r. rozpoczęła rozmowy pokojowe z rządem, aby położyć kres trwającemu ponad 50 lat konfliktowi. Negocjacje są prowadzone w stolicy Ekwadoru Quito i na razie nie przyniosły znaczących rezultatów. Mimo rozmów pokojowych walki w terenie trwają.

 

ELN liczy 1,5 tys. bojowników i często porywa Kolumbijczyków oraz obcokrajowców, z których wielu pracuje w branży naftowej. Partyzantka uprowadza ich dla okupu lub w celach politycznych.

 

220 tys. ofiar konfliktu

 

Ponad 220 tys. ludzi zginęło w Kolumbii w wyniku konfliktu wojska z FARC, ELN i innymi formacjami paramilitarnymi. FARC podpisało w ub. roku porozumienie pokojowe i obecnie demobilizuje swoje oddziały.

 

PAP