Fotografie z sali obserwacyjnej noworodków w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Śniadeckiego w Białymstoku znalazły się na Facebooku "Spotted: Białystok".

 

 

Przez 13 godzin po porodzie nie wiedziała, co z dzieckiem

 

"Drodzy Rodzice! Pora to przerwać! Jestem oburzona! Czy już tak będzie? Czy tak można traktować nas? Nie tylko matek, które leżą w szpitalu, ale i ojców, którzy czekają 9 miesięcy na narodziny najpiękniejszego daru – Dziecka. Tymczasem w naszym szpitalu: Wojewódzki Szpital Zespolony im. Śniadeckiego: 25 pacjentek !! 25 noworodków. 4 położne. Kilkoro dzieci jest po porodzie rozdzielonych z rodzicami. Dzień i noc spędzają bez mamy. Czasem 2 obcych sobie dzieci leży w 1 łóżeczku. Czasem w WANIENCE. Szpitala nie stać na godne zajęcie się bezbronnymi noworodkami?" - napisała autorka zdjęć (pisownia oryginalna).

 

Jak dodała, na zdjęciach widać, że niektórym dzieciom zabrakło wózków, gdyż leżą w wanience odwrócone do siebie główkami. "To jest skandal!" - dodała kobieta. 

 

Pacjentka poinformowała również, że dopiero drugiego dnia po porodzie dowiedziała się, co dzieje się z jej dzieckiem. "Po 13 godzinach braku kontaktu matki z dzieckiem. Ta sytuacja nie była chwilowa jak wypowiada się administracja szpitala, kontakt powinien być stały, a nie przerwany na tyle godzin!" - podsumowała.

 

"Sytuacja nie powinna się zdarzyć"

 

Do sprawy odniosła się Grażyna Pawelec z administracji szpitala. W oświadczeniu informuje, że w dniu, gdy zostało wykonane zdjęcie (14 czerwca) "do szpitala zgłosiło się wyjątkowo dużo rodzących".

 

"Lekarz dyżurny mając świadomość chwilowego  braku miejsc (przygotowywane były wypisy), zdecydował jednak o przyjęciu pacjentki do Szpitala kierując się stanem zdrowia matki i dziecka, które miało przyjść na świat.  Niestety, cześć planowanych do wypisu pacjentek nie mogło jeszcze opuścić szpitala, a wieczorem rozpoczęły się kolejne porody. Jedno z nowonarodzonych dzieci zostało przeniesione do sali obserwacyjnej o wzmożonym nadzorze personelu, by tam poczekać na zakończenie procesu dezynfekcji łóżeczka noworodkowego.  Personel oddziału nie mając żadnego innego łóżeczka w tym czasie zdecydował o położeniu dziecka w niemowlęcej wanience" - przyznaje szpital.

 

Jak dodała Pawelec, "była to sytuacja incydentalna, która jednak nie powinna się zdarzyć i za którą dyrektor szpitala osobiście przeprosił mamę małego pacjenta".

 

"Przyjmujemy tyle pacjentek, na ile pozwala liczba łóżek"

 

Pawelec zauważa w oświadczeniu, że po przenosinach oddziałów położniczo-ginekologicznego oraz neonatologicznego z ul. Warszawskiej do nowych budynków przy ul. M.Curie-Skłodowskiej szpital notuje "bardzo duży wzrost liczby kobiet chcących urodzić w naszym Szpitalu".

 

"Przyjmujemy tyle pacjentek, na ile pozwala nam liczba łóżek w naszych oddziałach. Zdarzają się jednak przypadki, że lekarz zdecyduje o przyjęciu mimo chwilowego braku miejsc - aby nie narazić kobiety rodzącej na nieprzewidziane okoliczności mogące zagrozić życiu i zdrowiu jej i dziecka. Są to jednak sytuacje rzadkie, a szpital pracuje obecnie nad powiększeniem liczby miejsc" - tłumaczy Pawelec. 

 

"Obecnie w oddziale neonatologicznym mamy 35 łóżek. Jesteśmy już w końcowym etapie postępowania przetargowego na zakup aparatury medycznej niezbędnej do powiększenia oddziału do 41 łóżek" - podsumowała.

 

polsatnews.pl