Jeszcze nieco ponad rok temu nikt nie przypuszczał, że Ismail Zulfic stanie na najwyższym stopniu podium zawodów pływackich. I to nie z powodu jego niepełnosprawności. Chłopiec kilka lat wcześniej miał wypadek w basenie dla dzieci. Od tego czasu panicznie bał się wody.

 

Rodzicom Ismaila zależało jednak  na tym, żeby syn dołączył do grupy trenującej pływanie. Zajęcia miały być dla niego elementem terapii. Lekcje na basenie miały zmniejszyć nacisk na plecy chłopca, który ciągle pochyla się aby jeść, pisać czy używać joysticka.

 

"Tego uczucia nie można opisać słowami"

 

Rodzice 6-latka nigdy nie marzyli o tym, że ich nieśmiały syn mógłby kiedykolwiek zostać pływakiem, a co dopiero złotym medalistą, po tym jak z trudem przekonali go do lekcji pływania.

 

Rok później podczas zawodów w Zagrzebiu Ismail przepłynął 50 metrów na grzbiecie, wyprzedzając konkurentów, spośród których część z nich była prawie dwa razy starsza od niego.


- Tego uczucia nie można opisać słowami, to trzeba doświadczyć. To było bardzo wzruszające, były łzy. Zarówno moja żona, ja, jak i trenerzy Ismaila nie mogliśmy powstrzymać się od płaczu - powiedział Ismet Zulfic, ojciec Ismaila.

 

Trener Ismaila założył klub pływacki dla niepełnosprawnych dzieci ponad rok temu. Chciał w ten sposób pomóc im w rozwoju fizycznym i zapewnić przy tym niezbędną opiekę. Jak sam twierdzi, nigdy nie miał ambicji, żeby jego podopieczni zdobywali medale. Chciał przede wszystkim, żeby dzieci znalazły pasję i posmakowały współzawodnictwa.

 

Trudności przestają mieć znaczenie

 

Jednak w ostatnim czasie podczas zawodów regionalnych Ismail i pięciu innych członków klubu zdobyło w sumie sześć złotych i dwa srebrne medale.


- Niepełnosprawne dzieci mogą się wydawać niezdarne poza wodą, jednak kiedy tylko do niej wejdą, od razu korzystają z okazji i osiągają coś, co mogłoby się wydawać niemożliwe - przekonuje Amel Kapo, założyciel klubu pływackiego dla niepełnosprawnych dzieci.

 

Dla rodziców Ismaila, którzy nie należą do zamożnych, jego treningi to duża inwestycja czasu i pieniędzy. Aby ich syn uczestniczył w lekcjach pływania dwa razy w tygodniu zawożą go do oddalonej o 70 kilometrów stolicy kraju - Sarajewa. Jak sami jednak mówią, kiedy widzą radość syna i czują dumę z osiąganych przez niego sukcesów, wszystkie trudności z jakimi mierzą się na co dzień, przestają mieć znaczenie.

 

Polsat News