Tyszka powołał się w środę na konferencji prasowej w Sejmie na doniesienia medialne, że resort rozwoju wycofał się z jednego z najważniejszych rządowych projektów - zdecydowanego obniżenia składek ZUS dla małych przedsiębiorców.

 

"Gazeta Wyborcza" napisała w środę, że minister rozwoju, wicepremier Mateusz Morawiecki od kilku miesięcy zapewniał, że ułatwi życie polskim przedsiębiorcom - dzięki ustawie, zmniejszającej składki na ZUS. Obecnie każdy, kto prowadzi firmę, płaci jednakową, stałą składkę - 1172 zł, w tym ok. 300 zł to składka zdrowotna, niezależnie od tego, czy zarabiamy 100 tys. zł czy 1 tys. zł.

 

Morawiecki, dodaje gazeta, w kwietniu przedstawił projekt zakładający, że osoby prowadzące działalność będą mogły płacić składki ZUS w zależności od przychodu. Jak podkreśla gazeta, zmiany - według zapowiedzi Morawieckiego - miały ruszyć od stycznia 2018 r.

 

"Wykańcza małe, polskie przedsiębiorstwa"


"GW" dotarła do listu ZUS do resortu rozwoju, w którym Zakład podkreśla, że data zaproponowana przez ministerstwo jest nierealna, bo ZUS musi dostosować do zmian swój system informatyczny. "Niezbędne jest wprowadzenie modyfikacji systemu informatycznego obejmującej cały proces" - czytamy w piśmie.

 

- ZUS dla firm, wynoszący w tym momencie prawie 1200 złotych, to jest coś co wykańcza małe, polskie przedsiębiorstwa - podkreślił Tyszka. Jak dodał, Kukiz'15 od początku swojego istnienia opowiada się za zdecydowanym obniżeniem składek ZUS dla małych przedsiębiorców.

 

Jak zaznaczył, obniżenie składek blokuje ZUS. - ZUS stwierdził w piśmie do ministerstwa rozwoju, że system informatyczny nie jest przygotowany do obsługi tego nowego systemu (proponowanego przez Morawieckiego). Na system informatyczny ZUS wydano ok. 3 miliardów zł. To jest więcej, niż wydano na wysłanie łazika na Marsa - podkreślił poseł Kukiz'15.

 

PAP