Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podkreślał, że prawda o pomieszaniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej wyszła na jaw dzięki rodzinom ofiar, ich - jak mówił - "bohaterskiemu stanowisku przez te całe siedem lat". - Przez cały ten czas przeciwko nim była zmasowana propaganda, groźby, działania skierowane i przeciwko rodzinom, i przeciwko wszystkim tym organom państwa, które dążyły do odkrycia prawdy na temat przebiegu wydarzeń i traktowania ciał poległych - podkreślał Macierewicz.

 

Jego zdaniem Rosjanie podczas ekshumacji i badania ciał katastrofy smoleńskiej, a potem rozmieszczania ich w trumnach, dopuścili się tak wielkich zaniedbań ze względu na przyzwolenie ówcześnie rządzących w Polsce. - Przecież tam byli na miejscu prokuratorzy (...). Jest dokument, w którym Rosjanie wydają im zgodę na uczestnictwo we wszystkich czynnościach łącznie z szukaniem zwłok i sekcjami. Ich obowiązkiem były nie tylko oględziny miejsca zdarzenia, ale także oględziny zwłok i uczestnictwo w ekshumacji. Oni tego obowiązku nie dopełnili - mówił Macierewicz.

 

"Mam nadzieję, że jak najszybciej zostaną wyciągnięte wnioski"

 

- Zapewne przebieg wydarzeń byłby inny, gdyby pan Bogdan Klich, ówczesny minister obrony narodowej zrobił to, co do niego należało, czyli natychmiast po otrzymaniu informacji o tej tragedii powołał komisję badania wypadków lotniczych. On pięć dni zwlekał, umożliwiając cały ten pozorny bałagan, a w istocie manipulację, z którą mieliśmy do czynienia przez ten cały okres czasu. I wreszcie Donald Tusk i Ewa Kopacz, którzy, świadomi tego, co się dzieje, zezwalali, a nawet okłamywali organa państwowe, w tym Sejm RP, że wszystko jest w porządku - mówił Macierewicz.

 

- We wrześniu 2010 roku wszyscy ci ludzie otrzymują na biurka wiarygodną informację, że ciała ofiar są w trumnach pomieszane, że mamy do czynienia z pomyleniem ciał i sytuacją niedopuszczalną w trakcie pochówków. Wszyscy ci ludzie otrzymali na biurka taką informację i ją utajnili, ukrywali, nie wyciągali z niej żadnych konsekwencji. To pokazuje działania ówcześnie rządzących, którzy robili wszystko, żeby pozostawić w rękach rosyjskich to postępowanie i nie przeciwdziałać nawet hańbieniu ciał członków polskiej elity - powiedział Macierewicz, przypominając, że trzy miesiące temu złożył w związku z tym do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Donalda Tuska. - Ono jest rozpatrywane przez prokuraturę, mam nadzieję, że jak najszybciej zostaną z tego wyciągnięte wnioski - dodał Macierewicz.

 

"Komisja ma dokumenty"

 

O tym, że polskie władze wiedziały o zamianach ciał już we wrześniu 2010 r., mówił we wtorek także przewodniczący podkomisji smoleńskiej dr Kazimierz Nowaczyk.

 

- Najwyższe władze polskie wiedziały o tym w 2010 r., we wrześniu, i ta wiedza została ukryta - powiedział Nowaczyk. - Dla mnie sam fakt ukrycia tego jest rzeczą szokującą - przekonywał. Jak dodał, polskie władze otrzymały "informację, która mówiła o zamianie dwóch ciał (...) z możliwością, że dotyczy to większej liczby ofiar" z Moskwy, przez ambasadę.

 

Nowaczyk podkreślił, że podkomisja smoleńska ma potwierdzające to dokumenty.

 

Zdaniem Nowaczyka, po uzyskaniu takiej informacji we wrześniu 2010 r. powinno się "natychmiast przystąpić do ekshumacji ciał wszystkich ofiar".

 

Szczątki ośmiu osób w jednej trumnie

 

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie Tu-154M w Smoleńsku zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński.

 

We wtorek Prokuratura Krajowa potwierdziła informacje "Faktu", że w trumnie b. dowódcy Wojsk Specjalnych gen. Włodzimierza Potasińskiego znajdowały się szczątki trzech innych osób. Z kolei "Gazeta Polska Codziennie", powołując się na posła PiS Jacka Świata, podała, że także w grobie jego żony - Aleksandry Natalli-Świat pochowane są szczątki kilku osób.

 

W poniedziałek PK informowała - po tekście "Faktu", że w trumnie b. dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych, gen. Bronisława Kwiatkowskiego znaleziono szczątki w sumie ośmiu osób. Na początku roku okazało się natomiast, że zamienione zostały ciała b. szefa PKOl Piotra Nurowskiego i b. prezydenckiego ministra Mariusza Handzlika.

 

Wątpliwości dotyczące tożsamości ofiar - od 2011 r.

 

Decyzja o przeprowadzeniu ekshumacji 83 ofiar katastrofy (wcześniej, w latach 2011-12, przeprowadzono dziewięć ekshumacji, decyzja o nich wynikała m.in. z wykrytych nieprawidłowości w rosyjskiej dokumentacji medycznej; cztery osoby zostały skremowane) zapadła w zeszłym roku. Do tej pory ekshumowano 26 ciał; ostatnie - we wtorek.

 

Wątpliwości dotyczące m.in. tożsamości ofiar pojawiły się już w 2011 r., kiedy rodziny dostały dokumentację medyczną sporządzoną przez Rosjan. Przeprowadzono wówczas dziewięć ekshumacji (w l. 2011-12) i stwierdzono, że sześć ciał zostało złożonych nie w swoich grobach. Biegli, którzy wówczas przeprowadzali badania, ocenili, że błędy są w 90 proc. rosyjskiej dokumentacji medycznej.

 

Prokuratura Krajowa poinformowała we wtorek, że b. premier, b. minister zdrowia Ewa Kopacz została wezwana na przesłuchanie w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. W tej samej sprawie prokuratorzy wezwali na przesłuchanie w lipcu szefa Rady Europejskiej, b. premiera Donalda Tuska, przesłuchany został też b. szef MSZ Radosław Sikorski.

 

PAP