- Oskarżeni policjanci przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia. Natomiast z osób wręczających łapówki tylko część przyznała się do popełnienia zarzuconych im czynów - poinformował we wtorek dział prasowy Prokuratury Krajowej.

 

Trzech oskarżonych policjantów wzięło łapówki w wysokości ok. 35 tysięcy złotych, tysiąca euro i 100 franków szwajcarskich.

 

"Policjanci ci, oprócz przyjmowania łapówek, nie dopełniali również obowiązków służbowych działając w celu osiągnięcia przez inne osoby korzyści majątkowych. Nie karali bowiem tych osób mandatami i nie nakładali punktów karnych, tylko zmieniali kwalifikacje prawne ujawnianych wykroczeń i karali kierowców mandatami za rzekomo popełniane inne wykroczenia, np. polegające na przechodzeniu przez jezdnię w miejscu niedozwolonym" - głosi komunikat działu prasowego PK.

 

Jak poinformowano, funkcjonariusze "działali w ten sposób na szkodę interesu publicznego polegającego na zapewnieniu bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a także podważali zaufanie publiczne do organów państwa". "Taki zarzut prokurator przedstawił czwartemu z oskarżonych policjantów" - wyjaśniono.

 

Chodzi o łapówki z 2015 r.

 

Śledztwo w tej sprawie wszczęto na podstawie materiałów uzyskanych przez Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji w Gdańsku.

 

Śledczy ustalili, że policjanci brali pieniądze w zamian za odstępowanie od obowiązkowego zatrzymania prawa jazdy, obniżanie wysokości należnych mandatów karnych oraz ilości punktów karnych za popełnienie wykroczenia. Zdarzenia te miały miejsce na drogach w obrębie Lęborka, w marcu, wrześniu i październiku 2015 roku.

 

Wszyscy oskarżeni będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy. Wobec kilku z nich prokuratura zastosowała środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego, dozoru policji i zakazu opuszczania kraju.

 

Policjantom za przyjmowanie łapówek i niedopełnienie obowiązków służbowych grozi kara do 15 lat więzienia.

 

Pozostałym oskarżonym za wręczanie łapówek grozi kara do 10 lat więzienia.

 

PAP