Białostocki sąd okręgowy ocenił bowiem, że było to usiłowanie zabójstwa, ale nadzwyczajnie złagodził karę, bo pierwszą atakującą była późniejsza ofiara. Skazana ma jej też zapłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia.

 

Do zdarzenia doszło w czerwcu ub. roku; było rezultatem zadawnionego konfliktu dwóch młodych kobiet, który dotyczył przede wszystkim ich bliskich znajomości z tymi samymi mężczyznami.

 

Szarpanina i ciosy nożem

 

Feralnej nocy kobiety długo kłóciły się przez telefon, nie przebierając przy tym w słowach, wymieniały się też wulgarnymi, prowokującymi smsami. Ostatecznie nad ranem umówiły się na spotkanie twarzą w twarz; obie były w tym czasie na dwóch różnych imprezach. Późniejsza ofiara ustaliła, gdzie bawi się druga z kobiet i przyjechała tam ze znajomymi. Grupa przedostała się przez ogrodzenie na zamknięte osiedle i pojawiła się przed domem, gdzie trwało spotkanie towarzyskie.

 

Oskarżona w tym procesie o usiłowanie zabójstwa kobieta wyszła wtedy na zewnątrz, zabierając z kuchni duży, ostry nóż. Trzymała go za sobą. Gdy pojawiała się na schodach, druga z kobiet szybko podbiegła do niej i uderzyła ręką w twarz.

 

Doszło do szarpaniny, w trakcie której zostały zadane cztery ciosy nożem. Zwłaszcza pierwszy okazał się bardzo groźny, uszkodził m.in. śledzionę i jelito cienkie, doszło do rozległego krwotoku. Szybko wezwana pomoc medyczna uratowała życie ciężko rannej kobiecie.

 

"Oskarżona była przygotowana do użycia noża"

 

Sąd I instancji uznał, że nie było ani obrony koniecznej, ani przypadku przekroczenia jej granic. Przyjął, że oskarżona była przygotowana do użycia noża, który zabrała ze sobą, wychodząc na zewnątrz, a gdy go użyła, doszło do usiłowania zabójstwa. Karę nadzwyczajnie złagodził, biorąc pod uwagę zachowanie samej pokrzywdzonej i to, że pierwszy był jej atak.

 

Prokuratura chciała kary 9 lat więzienia, obrona - uznania przez sąd, że był to przypadek obrony koniecznej.

 

Jak wynika z informacji z sądu okręgowego, ostatecznie prokuratura wyroku nie zaskarżyła. Zrobił to obrońca oskarżonej, który uważa za błąd w ustaleniach przyjęcie przez ten sąd, że kobieta przygotowała się na konfrontację i chowała nóż. Uważa też nadal, że jego klientka działała w warunkach obrony koniecznej; w konsekwencji chce uniewinnienia.

 

Apelację złożyła również pokrzywdzona

 

Apelację złożył też pełnomocnik rannej kobiety, która ma w sprawie status oskarżycielki posiłkowej. On nie zgadza się z oceną, że jego klientka przyczyniła się do samego zdarzenia, co miało wpływ na kwotę zadośćuczynienia. Chce, by zostało podwyższone do 50 tys. zł.

 

W tym samym procesie sąd okręgowy skazał na 5 miesięcy więzienia w zawieszeniu koleżankę oskarżonej, której zarzucono utrudnianie postępowania i pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej. Chodziło o zacieranie śladów i ukrycie noża, zanim na miejscu pojawiła się policja i pogotowie. Jej obrońca też złożył apelację; chce uniewinnienia.

 

Sprawą zajmie się Sąd Apelacyjny w Białymstoku. Termin rozprawy jeszcze nie jest znany.

 

PAP