Wędkarze z Dolnego Śląska postanowili spędzić długi majowy weekend, wędkując nad Odrą. W niedzielę, łowiąc ryby w głównym korycie Odry, zagapili się i w pewnym momencie spostrzegli, że i oni i samochody są odcięci od lądu. Wszystko przez wzbierającą wodę, która niepostrzeżenie zamieniła polanę, na której zaparkowali swoje samochody, w wyspę.

 

Mężczyźni postanowili przeczekać do wieczora, licząc na to, że woda opadnie. Niestety tak się nie stało, konieczne było więc wezwanie pomocy. Strażacy, którzy przyjechali na miejsce, musieli ewakuować mężczyzn, mimo że ci chcieli jeszcze poczekać na opadnięcie wody. Ratownicy wyjaśnili zdesperowanym mężczyznom, że sytuacja może potrwać nawet kilka dni i ich samochody szybko nie zostaną "uwolnione".

 

Auta muszą poczekać aż ustąpi woda

 

- Czasami nierozsądek ludzi kusi do tego, żeby przekraczać przepisy. Wjeżdżając samochodami między Odrę a wał rzeki spowodowali ryzyko dla siebie, jak i dla swojego mienia - powiedział Polsat News st. kpt. Paweł Gibek ze straży w Wołowie.

 

Ponieważ sytuacja zagrażała bezpieczeństwu wędkarzy, zostali oni łódkami ewakuowani w bezpieczne miejsce. W miedzyczasie strażacy ocenili, że koszt ratowania pojazdów przekroczyłby ich wartość, więc akcja ratunkowa jest w tym przypadku nieopłacalna.

 

Wójt gminy zaproponowała pomoc wędkarzom, którzy spędzili noc w miejscowej remizie, po czym wrócili do swoich domów. Auta muszą teraz poczekać aż woda ustąpi.

 

Polsat News