Ministerstwo bezpieczeństwa narodowego przewiduje zatrudnienie 5 tys. nowych funkcjonariuszy służby imigracyjnej oraz znalazło dodatkowych 33 tys. miejsc  do przetrzymywania nielegalnych imigrantów przed ich deportacją ze Stanów Zjednoczonych.

 

Jako pierwszy informował o tym w czwartek dziennik "Washington Post", powołując się na wewnętrzne memorandum tego ministerstwa. Autentyczność memorandum potwierdziła w piątek telewizja ABC w rozmowie z niewymienionym z nazwiska, wysokiej rangi przedstawicielem tego resortu.


"Wstępny szkic planu"

 

Rzeczniczka ministerstwa Gilian Christensen odmówiła skomentowania memorandum, wskazując, że to „zaledwie wstępny szkic planu” postępowania tego resortu w celu realizacji dwóch rozporządzeń prezydenta Trumpa podpisanych jeszcze w styczniu br.

 

W ramach planów zaostrzenia kontroli granic i deportowania nielegalnych imigrantów ministerstwo przeprowadziło konsultacje z przedstawicielami stanowych i lokalnych wydziałów policji. Właśnie lokalne wydziały policji - zdaniem autorów memorandum - mogą odegrać pomocniczą rolę w egzekwowaniu prawa imigracyjnego, w tym w deportowaniu nielegalnych imigrantów.

 

Rezygnacja z testów sprawności i badania wariografem


Ponieważ obecnie więcej funkcjonariuszy Straży Celnej i Granicznej (Customs and Border Patrol, CBP ) przechodzi na emeryturę niż jest przyjmowanych do pracy, autorzy memorandum rozważają możliwość liberalizacji kryteriów przyjmowania do tej służby. Wymienia się m.in. rezygnację z obowiązkowych obecnie sprawdzianów sprawności fizycznej i badań z użyciem wykrywacza kłamstw w przypadku niektórych kandydatów.

 

Jedną z poważnych przeszkód w realizacji tych - jak podkreślają amerykańskie media - nadal wstępnych planów jest olbrzymi koszt, tym bardziej że Kongres nie kwapi się z wyasygnowaniem dodatkowych funduszy na takie proponowane przez Trumpa poczynania w celu ograniczenie nielegalnej imigracji.

 

Brak finansowania


Przywódcy republikańskiej większości w Kongresie wstrzymali decyzję o przyznaniu 1,5 mld dolarów na budowę wstępnego odcinka proponowanego przez Trumpa kontrowersyjnego muru na granicy z Meksykiem i dodatkowych 2,6 mld dolarów, o które zwrócił się prezydent z przeznaczeniem na wzmocnienie kontroli granic, do czasu przyjęcia ustawy o przydziałach budżetowych na bieżący, kończący się 30 września rok budżetowy 2017.

 

Jeśli nie nastąpi to do 28 kwietnia br., rząd federalny, którego resorty funkcjonują obecnie na podstawie prowizorium budżetowego, będzie musiał bardzo ograniczyć swoją działalność do czasu przyjęcia ustawy.

 

Obok kosztów realizacji tych planów kolejną równie poważaną przeszkodą jest „niewydolność” amerykańskich sądów imigracyjnych.

 

Szersza lista przestępstw, za które grozi natychmiastowa deportacja


Nielegalni imigranci, którzy byli karani bądź są ścigani za popełnienie poważnych przestępstw kryminalnych, podlegają natychmiastowej deportacji. Natomiast nielegalni imigranci, którzy nie mieli w przeszłości zatargów z prawem, mogą się odwołać od nakazu deportacji do sądu imigracyjnego, gdzie procedura odwołania trwa z reguły kilkanaście miesięcy.

 

Tylko w grudniu 2016 roku na terenie całych Stanów Zjednoczonych - jak wynika z opartego na danych resortu sprawiedliwości opracowania pozarządowej organizacji Transactional Records Access Clearinghouse (TRAC) - na rozpatrzenie przed sądami imigracyjnymi czekało prawie pół miliona odwołań od nakazu deportacji (w tym tylko 600 odwołań złożonych przez Polaków). Jak wynika z opracowania TRAC, przeciętny okres oczekiwania na rozpatrzenie sprawy wynosił, według stanu na grudzień 2016 r., prawie dwa lata.

 

Prezydent Trump w swoim rozporządzeniu wykonawczym w styczniu br. rozszerzył listę przestępstw, za które grozi natychmiastowa deportacja bez możliwości odwołania się do sądu imigracyjnego.

 

"Masowa deportacja"


Zdaniem ekspertów obecnie w Stanach Zjednoczonych mieszka od 7 do 11 mln nielegalnych imigrantów, wielu z nich od ponad 10 lat.

 

Przeciwnicy planów administracji Trumpa, które nazywają „masową deportacją”, argumentują, że nawet przy rozszerzeniu kategorii nielegalnych imigrantów podlegających natychmiastowej deportacji bez możliwości odwołania się do sądu imigracyjnego radykalne zmniejszenie liczby nielegalnych imigrantów jest praktycznie niemożliwe.

 

PAP