O tym, że ten rok może okazać się rekordowo obfitujący w te niebezpieczne pajęczaki, świadczyły niepokojące incydenty, do których dochodziło już pod koniec grudnia. Do lekarzy zgłaszały się osoby, które zostały ukąszone przez kleszcze zimujące w bożonarodzeniowych choinkach. W domach kleszcze zaczęły się budzić z letargu i szukać pożywienia - informuje serwis twojapogoda.pl.

 

Teraz, gdy zrobiło się ciepło, leśnicy z różnych regionów kraju donoszą, że kleszcze zbudziły się wcześniej niż zwykle i jest ich naprawdę dużo.

 

Groźna borelioza

 

Kleszcze spędzają sen z powiek grzybiarzom, właścicielom psów i wszystkim tym, którzy chcą wypocząć odwiedzając las lub wybierając się na piknik na trawie. Ich ugryzienie może wywołać boreliozę, czyli wielonarządową chorobę zakaźną, mającą wyjątkowo różnorodne objawy, głównie neurologiczne.

 

Kleszcze występowały w Polsce od zawsze, ale wraz z ocieplaniem się klimatu ich liczba bardzo szybko rośnie, zwłaszcza po łagodnych zimach. Wystarczy, że temperatura jest wyższa od zera, a kleszcze natychmiast zaczynają żerować. Sytuacja niepokojąco pogarsza się od około 10 lat. Jeszcze w 2004 roku zachorowań na boreliozę było 4 tysiące, a w 2015 roku już 14 tysięcy.

 

Pogryzły go 62 kleszcze

  

W 2016 roku media obiegła informacja o harcerzu z Poznania, który wyjechał na wakacyjny obóz w okolice Szczecinka (woj. zachodniopomorskie) i już w drugim dniu zadzwonił do rodziców z informacją, że miał 62 kleszcze. Na ciele jego kolegi znaleziono 50 kleszczy. 12-latek nie zorientował się od razu, co się stało, bo kleszcze, wgryzając się w skórę produkują substancję mającą właściwości znieczulające.

 

twojapogoda.pl, polsatnews.pl