W krematorium zamieniono ciała. "Nie wiem, kogo pochowaliśmy"

Polska

Podczas ostatniego pożegnania, tuż przed kremacją, bliscy Józefa Nici odkryli, że w trumnie leży ciało innego mężczyzny. W dodatku pracownik cmentarza komunalnego w Częstochowie próbował przekonać ich, że to pan Józef, co oznaczałoby, że po śmierci odrosły mu włosy na głowie, a ciało odmłodniało o ok. 25 lat. Sąd właśnie uchyli decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w tej sprawie.

75-letni Józef Nicia zmarł w szpitalu po długiej i ciężkiej chorobie. Pogrążona w smutku rodzina, chcąc wypełnić wolę zmarłego, pod koniec sierpnia 2016 roku zamówiła kremację zwłok. Wcześniej miało odbyć się ostatnie pożegnanie. Na katafalku wystawiono otwartą trumnę.

 

- Ostatnie pożegnanie trwa około godziny. Po nim ciało wjeżdża do pieca. Pierwszy do sali wszedł mój brat z rodziną. Weszli i praktycznie od razu wyszli, sądząc, że chyba pomylili sale. Aczkolwiek na drzwiach była wywieszka, że to ostatnie pożegnanie Józefa Nici - mówił reporterowi "Interwencji" syn zmarłego Grzegorz.

 

- Pracownicy zakładu pogrzebowego najpierw twierdzili, że to jest właśnie to ciało, które przyjechaliśmy pożegnać, ale zmieniło się ono po sekcji zwłok. Tata nie miał żadnej sekcji - opowiadała Ewa Jaworska, córka.

 

- Dochodzimy bliżej do tej trumny i widzimy, że to nie ciało naszego ojca, a ten pracownik mówi, że tu nie ma pomyłki, to na pewno jest nasz ojciec - dodał Grzegorz Nicia.

 

Ciało skremowano wcześniej

 

Bliscy zmarłego twierdzą, że był łysy, tymczasem mężczyzna leżący w trumnie miał włosy i był wyraźnie młodszy.

 

Zbulwersowani zachowaniem cmentarnej administracji, wezwali policję. Wówczas okazało się, że doszło do pomyłki. Ciało Józefa Nici zostało skremowane wcześniej, a odpowiedzialny za pomyłkę pracownik usiłował zatuszować swój błąd, zostawiając na sali pożegnań ciało osoby z poprzedniej ceremonii. 

 

- W pierwszych słowach, które z tym państwem wymieniłem, wyraziłem swoje ubolewanie i przeprosiłem - zapewnił pracownik administracji cmentarza komunalnego w Częstochowie.

 

"Czyje prochy są w urnie"

 

- Pogrzeb się odbył, natomiast mamy cały czas wątpliwości, kto jest w urnie. Nie wiem, kogo pochowaliśmy - powiedział Grzegorz Nicia, syn zmarłego.

 

Cmentarz komunalny nie unika odpowiedzialności i zamierza zadośćuczynić rodzinie.

 

Po zawiadomieniu rodziny Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ wszczęła dochodzenie w sprawie znieważenia zwłok, ale później je umorzyła. Bliscy złożyli zażalenie na tę decyzję, a sąd właśnie przyznaj im rację, uchylając postanowienie śledczych.

 

- To koszmar, który będzie powracał na cmentarzu każdego 1 listopada. Cały czas będziemy mieli świadomość, że nie wiemy, co się stało z naszym bliskim - podsumował Grzegorz Nicia.

 

"Interwencja"

ml/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze