Tak zwane "nadzwyczajne debaty" ("emergency debate") nie mają konsekwencji prawnych, a są jedynie deklaracją polityczną posłów zasiadających w Izbie Gmin. Rocznie organizowane jest ich zaledwie kilka; zazwyczaj w związku ze sprawami o szczególnej wadze krajowej lub międzynarodowej, które zdaniem grupy posłów wymagają szybkiej reakcji politycznej.

 

"Dekret trzeba znieść"

 

Poniedziałkowa dyskusja ws. prezydenckiego dekretu Donalda Trumpa radykalnie ograniczającego napływ uchodźców i wjazd do USA obywateli siedmiu muzułmańskich krajów: Iraku, Iranu, Syrii, Sudanu, Libii, Jemenu i Somalii, została zorganizowana na wniosek byłego lidera Partii Pracy, Eda Milibanda i urodzonego w Iraku posła Partii Konserwatywnej Nadhima Zahawiego, który według pierwszych doniesień medialnych mógł być także objęty zakazem opisanym w prezydenckim dekrecie.

 

Wcześniej w poniedziałek minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson poinformował jednak, że obywatele Wielkiej Brytanii zostali wyłączeni spod nowych przepisów.

 

Debata zakończyła się jednogłośnym przyjęciem uchwały, że parlament przeprowadził dyskusję "o konieczności zniesienia dyskryminacyjnego, dzielącego ludzi i kontrproduktywnego" dekretu Trumpa.

 

Brytyjczycy wyszli na ulice

 

W czasie debaty w Izbie Gmin na ulicach trwały demonstracje przeciwko Trumpowi. Informacja o planowanych demonstracjach przeciwko Trumpowi i jego planowanej wizycie w Wielkiej Brytanii została w niedzielę rozesłana za pomocą mediów społecznościowych przez dziennikarza "Guardiana" i aktywistę Owena Jonesa oraz lewicową organizację młodzieżową Momentum (skupioną wokół przywódcy Partii Pracy, Jeremy'ego Corbyna).

 

"Donald Trump nałożył zakaz wjazdu na obywateli siedmiu krajów (Iraku, Iranu, Syrii, Sudanu, Libii, Jemenu i Somalii - red.), w których większość populacji to muzułmanie. (...) Stańmy solidarnie z tymi, którzy zostali zaatakowani przez nienawistny rząd Trumpa" - apelował na Facebooku Jones.

 

Oprócz Jonesa, ze sceny przemawiali m.in. członkowie gabinetu cieni Partii Pracy, Diane Abbott (minister spraw wewnętrznych) i Shami Chakrabarti (prokurator generalna). Protestujący krzyczeli m.in. "Wstyd nam za ciebie, May" i "Powiedzmy to głośno i jasno, muzułmanie są tu mile widziani".

 

Według sondażu telewizji Sky News za odwołaniem zaproszenia dla Trumpa jest 49 proc. Brytyjczyków; przeciwnego zdania jest 34 proc.

 

PAP