Jego zdaniem 2017 r. "ustawi tak naprawdę scenę polityczną na wybory w 2018 r.". Jesienią 2018 r. mają się odbyć wybory samorządowe. - Nie wykluczam wcześniejszych wyborów parlamentarnych - powiedział też lider Nowoczesnej.

 

Cała lista możliwych problemów

 

- Mam wrażenie, że PiS będzie brnął dalej w zawłaszczanie państwa. Być może będzie próba zmiany ordynacji wyborczej na taką, która bardziej PiS pasuje; bardzo duże spowolnienie gospodarcze, problemy budżetowe, problemy przedsiębiorców polskich i ucieczka firm za granicę - prognozował Petru w kontekście nadchodzącego roku.

 

Szef Nowoczesnej dodał, że w nadchodzącym roku Polskę może też czekać obniżenie ratingów przez agencje ratingowe, a także osłabienie złotego oraz "wielki chaos w edukacji". - Pesymistycznie patrzę na rok 2017 - skwitował Petru.

 

Odniósł się też do protestu posłów PO i Nowoczesnej w sali plenarnej Sejmu. Po raz kolejny zapowiedział, że jeśli 11 stycznia marszałek Sejmu Marek Kuchciński rozpocznie kolejne 34. posiedzenie Sejmu i nie będzie kontynuacji debaty nad przyszłorocznym budżetem, to jego klub złoży wniosek o skrócenie obecnej kadencji parlamentarnej. Petru dodał, że rozmawiał o tej sprawie z szefem PO Grzegorzem Schetyną, który "na ten temat ma inne zdanie".

 

- Ten wniosek może być złożony dopiero, gdy wszystkie inne formy poszukiwania rozwiązania, komunikacji okażą się nieskuteczne - zaznaczył.

 

Wspólne stanowisko opozycji

 

- Jestem przekonany, że przekonam Grzegorza Schetynę, że takie wnioski w takiej sytuacji się popiera. Byłbym zdziwiony, gdyby opozycja nie poparła wniosku o skrócenie kadencji Sejmu - dodał Petru.

 

Od 16. grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec projektowanych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

 

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że w głosowaniach 16. grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

 

PAP