"Żadne pieniądze nie przywrócą Łukaszowi życia, ale mam nadzieję, że pomogą jego rodzinie" - napisał David Duncan w serwisie GoFundMe.com.

 

"Jest kolegą wszystkich truckerów"


Przyznał, że Łukasz jest kolegą całej społeczności truckerów i wesprą oni jego rodzinę chociaż poprzez zbiórkę.  Przed południem w środę uzbierano kwotę blisko 3500 funtów. Dzień później datki przekroczyły już 50 tys. funtów.

 

Pod akcją zbiórki pojawiło się mnóstwo komentarzy. Kierowcy i zwykli ludzie dziękowali Duncanowi za pomysł i piękny gest. Jednak w wielu komentarzach zaczęto także podważać jego uczciwość. Pojawiły się nawet apele, by nie wpłacać pieniędzy "oszustowi". Zdecydowana większość takich wpisów pochodziła od Polaków.

 

Akcja zweryfikowana, zbiórka jest prawdziwa 

 

Duncan odniósł się do zarzutów i wyjaśnił dokładnie, że pieniądze w żadnym wypadku nie trafią na jego konto, że kontaktował się już w sprawie przekazania pieniędzy z firmą, w której zatrudniony był zamordowany w Berlinie Polak. Niektórzy z donatorów na własną rękę zweryfikowali prawdziwość akcji.

 

Wielu z komentujących było oburzonych zarzutami skierowanymi wobec inicjatora zbiórki. "Najgorsze z komentarzy (obrażające Dave'a) napisali Polacy, powinniście się wstydzić. Swoją złość skierowujcie raczej przeciwko ekstremistom, których ofiarą padł polski kierowca" - napisał Martin McConnell.

 

 

Łukasz Urban, kierowca ciężarówki, którą zamachowiec wykorzystał, by 19 grudnia wjechać w tłum na jarmarku w Berlinie, walczył z napastnikiem do samego końca, chciał zapobiec tragedii.

 

Napastnik pchnął nożem, gdy Polak chciał ratować ludzi


Niemiecki tabloid "Bild"  napisał w środę, że Polak żył w chwili zamachu. - Musiało dojść do walki - cytuje "Bild" jednego ze śledczych.


Terrorysta pchnął zapewne Polaka kilkakrotnie nożem, gdy ten usiłował złapać kierownicę, chcąc ratować ludzi na jarmarku. Gdy ciężarówka zatrzymała się, zamachowiec zastrzelił Polaka i uciekł - napisał niemiecki "Bild".

 

polsatnews.pl