Resort obrony Rosji oznajmił, że od rozpoczęcia 15 listopada ofensywy na Aleppo 2200 rebeliantów poddało się, a 100 tys. cywilów opuściło wschodnią część miasta, która wcześniej była kontrolowana przez rebeliantów. Rosjanie wspierają w walkach o Aleppo siły reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada.

 

- Bombardowanie nie zostało przerwane ani przez chwilę w nocy z niedzieli na poniedziałek - poinformował reporter Reutera przebywający w rejonie miasta będącym w rękach sił rządowych. Według niego jest to najcięższe od kilku dni bombardowanie wschodniego Aleppo.

 

Siły rządowe przejęły dużą dzielnicę Szeik Said na południowym wschodzie Aleppo i dzielnicę Salhin na północny wschód od niej - przekazał przedstawiciel rebeliantów. - Dzisiaj sytuacja jest wyjątkowo trudna" - powiedział Zakaria Malahifdżi z grupy rebelianckiej Fastakim. Nagłe wycofanie się rebeliantów oznacza "upadek morale wśród terrorystów - oceniły źródła w syryjskiej armii.

 

Syryjski generał Zaid al-Saleh, dowódca komitetu bezpieczeństwa w Aleppo, powiedział, że operacja syryjskiego wojska przejęcia z rąk rebeliantów wschodniego Aleppo jest w końcowej fazie. "Walka we wschodnim Aleppo powinna szybko się skończyć. Oni (rebelianci) nie mają wiele czasu. Albo się poddadzą, albo zginą" - powiedział generał dziennikarzom w odbitej dzielnicy Szeik Said.

 

PAP