"Nie dla węgla kosztem ludzi". Protest mieszkańców Orzesza ws. planów wydobycia węgla

Polska
"Nie dla węgla kosztem ludzi". Protest mieszkańców Orzesza ws. planów wydobycia węgla
Polsat News

Kilkadziesiąt osób, mieszkańców południowych dzielnic Orzesza (Śląskie) protestowało we wtorek w Katowicach przeciw planom rozpoczęcia tam działalności górniczej przez prywatnego inwestora. Sprzeciwiali się też sposobowi prowadzenia związanej z tym procedury środowiskowej.

Inwestor akcentuje, że w toku procedury środowiskowej uwzględnił szereg uwag strony społecznej. Inwestycja nie wiązałaby się z nowymi obiektami na powierzchni; miałaby wykorzystywać wyłącznie infrastrukturę kopalni Krupiński w Suszcu, mającej trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Dodatkowo eksploatacja miałaby być prowadzona na znacznej głębokości, co minimalizuje wpływ na powierzchnię, a także z daleka omijać potencjalnie niebezpieczne w razie ewentualnego wypłukania pokłady soli.

 

Chodzi o plany spółki Silesian Coal, która zajmuje się projektem eksploatacji złoża "Żory-Suszec 1" w granicach projektowanego obszaru górniczego "Orzesze". Obecnie trwa proces uzyskania przez spółkę koncesji ministra środowiska na wydobywanie kopalin z tego złoża. Jego częścią jest procedura uzyskania decyzji środowiskowej, rozpoczęta wnioskiem złożonym w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach (RDOŚ) w grudniu ub. roku.

 

3x "NIE" i petycja

 

Przed siedzibą katowickiej RDOŚ protest w tej sprawie zgromadził we wtorek kilkadziesiąt osób, mieszkańców sołectw Królówka, Woszczyce i Zgoń. Mieli trąbki i syreny, skandowali m.in. "Nie dla węgla kosztem ludzi" i trzymali transparenty o treści m.in. "Mówimy 3xNIE: nie dla rabunkowego wydobywania węgla, nie dla katastrofy ekologicznej, nie dla pozorowanych miejsc pracy".

 

Jeden z organizatorów demonstracji, sołtys Zgonia Piotr Oleś mówił dziennikarzom, że na podstawie dotąd dostarczonych przez spółkę dokumentów RDOŚ nie powinna zgodzić się na inwestycję. - Trzeba by było przeprowadzić badania, których domagamy się, żebyśmy mogli być bezpieczni i żeby można było świadomie i spokojnie taką decyzję wydać. (…) Np. dwa lata temu w odpowiedzi na pytanie władz Orzesza do instytutu geologicznego o złoża soli użyto sformułowania, że temat jest zbyt słabo zbadany - wskazał Oleś.

 

Demonstrujący złożyli w RDOŚ podpisaną przez ok. 800 osób petycję z żądaniami: wydania negatywnej decyzji środowiskowej dla projektu Silesian Coal, "potraktowania sprzeciwu społecznego wobec planowanego przedsięwzięcia jako kategoryczny brak zgody mieszkańców na dewastację domostw, środowiska naturalnego i dóbr narodowych", a także odpowiedzi, dlaczego sposób procedowania RDOŚ w tej sprawie "odbywa się na podstawie mało rzetelnych danych przedstawianych przez inwestora oraz braku rzetelnych badań".

 

Bez geologów

 

W petycji wskazano m.in., że w procedurze nie powołano biegłych geologów do oceny występowania w granicy inwestycji złóż siarki oraz soli, nie wezwano inwestora do dokonania analizy wariantowej planowanej eksploatacji, uwzględniającej m.in. pozostawienie filarów ochronnych, a także do sporządzenia analizy występujących w tym miejscu wód kopalnianych i oceny ich skumulowanego wpływu na wody Odry.

 

Inne wskazane w petycji problemy dotyczą oceny osiadania terenu, określenia zasięgu leja depresji, analizy wpływu na wody dołowe występujących nad złożami węgla soli kamiennej i siarki rodzimej, a także inwentaryzacji i oceny budynków mieszkalnych pod kątem ich odporności na szkody górnicze.

 

Rzeczniczka katowickiej RDOŚ Małgorzata Zielonka-Alker przekazała PAP, że postępowanie ws. wydania decyzji środowiskowej dla przedsięwzięcia nadal trwa. Do RDOŚ wpłynęło w tej sprawie ponad 100 pism z uwagami. Odpowiedzi na nie inwestor przesłał do Dyrekcji w ostatnich dniach i są one analizowane, przez co wyznaczony wcześniej na 15 grudnia br. termin wydania decyzji środowiskowej nie będzie mógł być dotrzymany.

 

Prezes Silesian Coal, b. wiceminister gospodarki Jerzy Markowski we wtorek powiedział, że w toku kilkakrotnie już przedłużanej procedury środowiskowej łącznie spłynęło kilkaset pism z uwagami, wobec których projekt kopalni został zweryfikowany. - Odsunęliśmy granicę obszaru górniczego o trzy kilometry od złoża soli, choć cztery inne kopalnie w Polsce wydobywają pod złożem soli, a my tracimy 20 proc. złoża. Ale nie szkodzi, można tak też zrobić - zaznaczył Markowski.

 

- Aby ograniczyć wpływy (wydobycia - red.) na powierzchni zaniechaliśmy w projekcie eksploatacji powyżej poziomu 600 metrów; żadna kopalnia w Polsce nie zaczęła swego wydobycia od 600 metrów. A ponieważ staramy się o udostępnienie części kopalni Krupiński, całkowicie zrezygnowaliśmy z budowy szybu na terenie gminy Orzesze. Na powierzchni gminy nie będzie żadnego obiektu, żadnej infrastruktury, żadnego oddziaływania pod obszarami zabudowanymi - zapewnił prezes Silesian Coal.

 

Przekazanie kopalni Krupiński "skomplikowało sprawę"

 

Pytany o ubiegłotygodniową decyzję walnego zgromadzenia Jastrzębskiej Spółki Węglowej o przekazaniu kopalni Krupiński do SRK Markowski przyznał, że skomplikowała ona sytuację. Silesian Coal wnioskował bowiem do JSW o udostępnienie części infrastruktury kopalni Krupiński, jednak spółce chodzi o czynną infrastrukturę.

 

- Teraz, kiedy ta kopalnia skazana jest na likwidację, nie wiem, kiedy trafi do SRK, kiedy fizycznie zakończy wydobycie i jaka część załogi zostanie w kopalni dla czynności likwidacyjnych - wskazał Markowski. Wyjaśnił, że kierowana obecnie do ministra energii oferta spółki dotyczy przekazania części infrastruktury Krupiński, aby Skarb Państwa nie musiał jej likwidować, ponosząc związane z tym koszty.

 

- Złoża kopalni Krupiński nikt nie zamierza eksploatować, bo ono nie jest tego warte. Natomiast z tej infrastruktury udostępni się złoże sąsiednie - uzasadnił ofertę Silesian Coal prezes spółki. Zaznaczył, że z JSW już "była zawarta" umowa w tej sprawie, rozwiązana później wobec decyzji o likwidacji Krupińskiego; spółka zaoferowała JSW 100 mln euro na zmodernizowanie kopalni Krupiński oraz 120 mln zł rocznie opłaty z tytułu użytkowania infrastruktury.

 

Odnosząc się do wtorkowego protestu mieszkańców Orzesza Markowski powiedział, że "10 km na północ ludzie protestują przeciwko likwidacji kopalni Makoszowy, a 10 km a południe - przeciw likwidacji kopalni Krupiński". - A w środku protestują przeciw odtworzeniu miejsc pracy w górnictwie i to bez budowy nowej kopalni i bez potrzeby likwidacji nowej infrastruktury, bo infrastruktura kopalni Krupiński ma 40 lat - zastrzegł.

 

Według wcześniejszych informacji wielkość położonych na głębokości od 600 do 1000 metrów pokładów, którymi zainteresowana jest Silesia Coal, szacowana jest na ok. 600 mln ton węgla koksowego i energetycznego. Dzięki planowanej na kilkadziesiąt lat inwestycji w Orzeszu miałoby powstać co najmniej 700 nowych miejsc pracy przy wydobyciu węgla oraz kilka tysięcy etatów w firmach okołogórniczych.

 

Silesian Coal jest spółką celową powołaną przez firmę HMS Bergbau AG z siedzibą w Berlinie - giełdową spółkę notowaną we Frankfurcie. Ma ona 20-letnie doświadczenie w przemyśle węglowym. Zajmuje się realizacją projektów w sektorze energetycznym na całym świecie, w tym dostarczaniem surowców producentom i odbiorcom energii. Poza Polską spółka realizuje inwestycje m.in. w Indonezji, Singapurze, Tanzanii i RPA.

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze