W sprzyjających okolicznościach może stanowić to źródło całkiem niezłego dochodu. Wystarczy stary samochód i czyhanie na naiwnego kierowcę, któremu np. zajeżdża się drogę  lub tylko udaje, że doszło do kolizji. Potem, albo naiwny kierowca płaci na miejscu wybierając mniejsze zło czyli nie wzywanie policji, albo uszczuplone zostaje jego ubezpieczenie.

 

Metoda "na stłuczkę" jest stara i znana od dawna, ale oszust, działający w Wielkopolsce nieco ją zmodyfikował. Za cel wybierał sobie duchownych. Wiadomo, że udało mu się się wyłudzić co najmniej 30 tys. złotych.

 

"Bezcenna" miłość Słowaka

 

Oszukani księża nie stracili dorobku życia inaczej było z pewną czterdziestolatką z Łodzi. Kobieta poznała w marcu na portalu randkowym trzydziestoczteroletniego Słowaka.

 

Mężczyzna deklarował wielką miłość, twierdził, że chce założyć rodzinę, mieć dzieci. Jednak jego dotychczasowe złe doświadczenia z kobietami nie pozwalają mu na pochopne zaufanie, dlatego oczekuje od swojej wybranki dowodów, że ta jest skłonna poświęcić wiele dla miłości.  I kobieta udowodniła, że jest skłonna.

 

Na początek przepisała na niego mieszkanie w którym mieszkała razem z dzieckiem i działkę pod Łodzią - razem ponad pół miliona złotych.

 

Zaciągnęła też kredyt w wysokości 50 tys. złotych.

 

Jednak kiedy kochanek sprzedał mieszkania, zawiadomiła prokuraturę. Kobieta teraz mieszka w wynajętym mieszkaniu. Mężczyzna najbliższe trzy miesiące najpewniej mieszkać będzie w areszcie.

 

Polsat News