O próbie odebrania przez MON tytułu naukowego Laskowi napisał w poniedziałek na swoim profilu na Facebooku właśnie Mroczek, poseł PO.

 

 

Wieczorem MON zaprzeczyło tej informacji i poinformowało, że pismo o odebraniu tytułu naukowego "powstało w kręgach naukowych".

 

Z kolei Rada Wydziału Mechatroniki i Lotnictwa Wojskowej Akademii Technicznej (tu Lasek zrobił doktorat)  oświadczyła, że "sprawa odebrania stopnia naukowego doktora nauk technicznych p. Maciejowi Laskowi nie była inicjatywą Wojskowej Akademii Technicznej, lecz grupy profesorów, w imieniu których wniosek złożył prof. Włodzimierz Klonowski".

 

Mroczek, dopytywany we wtorek o źródło jego informacji, stwierdził: - O tej sprawie będziemy mogli powiedzieć, kiedy zobaczę całą dokmentację. Ja miałem informacje z dwóch źródeł. Jeżeli poznamy całą dokumentację, która wpłynęła do WAT, wtedy będziemy mogli powiedzieć z całą pewnością. Sprawdzę te procedurę.

 

"Takie represje dotknęły też innych osób"

 

- Przypadek Macieja Laska jest niezwykle bulwersujący, ale niejedyny. Mamy do czynienia z odsuwaniem wszystkich ludzi, którzy byli zaangażowani w dociekanie prawdy o katastrofie smoleńskiej - przekonywał Mroczek.

 

Jak powiedział, specjalną ustawą doprowadzono do tego, że najpierw przestał być (Lasek - red.) przewodniczącym Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a teraz podjęto próbę odebrania mu stopnia naukowego.

 

- To są represje, które spotkały innych - żołnierzy, prokuratorów. Przypomnę przypadek pułkownika Olafa Truszczynskiego, psychologa lotniczego, który był szefem Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej, który został przeniesiony do jednostki pancernej, miał dowodzić batalionem pancernym - mówił były wiceszef MON.

 

polsatnews.pl