Ponad 4,5-kilometrową trasę biegnącą od Central Parku przez Piątą i Szóstą Aleję do siedziby organizatora wydarzenia, domu handlowego Macy’s przy Herald Square, wypełniło blisko 3,5 miliona widzów. Przykuwał ich uwagę m.in. mieniący się wieloma barwami i trzepoczący skrzydłami indyk Tom na ozdobionym świątecznymi dyniami rydwanie. Nowojorska parada odbyła się po raz 90.

 

Rozentuzjazmowane dzieci, ale też dorośli z całej Ameryki i z różnych krajów świata, podziwiali szybujące w powietrzu kolorowe balony - niektóre szerokie i wysokie na kilkanaście metrów - których wzory nawiązywały do znanych bajek, książek bądź kreskówek.

 

26 rydwanów z postaciami z bajek

 

Trasę 90. parady przejechało 26 rydwanów przedstawiających bohaterów historii i bajek, m.in. replikę wykutych w granitowej skale Mount Rushmore czterech amerykańskich prezydentów czy symbolizujące Nowy Jork Big Apple (Wielkie Jabłko).

 

Czwartkowe widowisko uświetniły występy legendarnego brytyjskiego muzyka Stinga i supergwiazdy, trzykrotnej zdobywczyni Nagrody Grammy Mirandy Lambert. Śpiewali i tańczyli popularni wykonawcy broadwayowskich musicali, a także słynne tancerki Rockettes, znane m.in. z tradycyjnych corocznych występów w okresie świątecznym w nowojorskiej sali widowiskowej Radio City.

 

Ulicami Manhattanu maszerowało 1100 cheerleaderek, tancerzy i tancerek, 1000 klownów oraz 16 orkiestr szkolnych, wojskowych i policyjnych. W zorganizowaniu widowiska pomagało ponad osiem tysięcy woluntariuszy.

 

"Nie ma realnego zagrożenia"

 

Impreza odbywała się w obecności zmasowanych sił policyjnych. Była to odpowiedź na działania Państwa Islamskiego, które na łamach propagandowego magazynu internetowego "Rumijah" wzywało do ataku na uczestników wydarzenia, podobnie jak podczas Dnia Bastylii w Nicei we Francji, kiedy w zamachu zginęło ponad 80 osób.

 

Przedstawiciele władz miasta zachęcali jednak do udziału w paradzie.

 

- Zdajemy sobie sprawę z niektórych raportów, ale chcę zapewnić wszystkich nowojorczyków, że nie ma wiarygodnych i konkretnych informacji o realnym zagrożeniu dla parady - przekonywał w środę burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio.

 

Aby zapewnić bezpieczeństwo, władze zgromadziły umundurowanych funkcjonariuszy z bronią szturmową, jak też rozmieszczonych w tłumie policjantów w cywilu. Pomagały im psy szkolone do wykrywania materiałów wybuchowych oraz przenośne detektory promieniowania.

 

"Nie zmienimy swojego życia z powodu szaleńców"

 

Inaczej niż w minionych latach zamknięto wszystkie ulice przecinające trasę parady. Ponad 80 pojazdów sanitarnych wypełnionych piaskiem, ważących po 16 ton, służyło jako bariery zabezpieczające przed potencjalnym atakiem.

 

Widok ten nie zakłócił radosnego nastroju znaczonego na Manhattanie wiwatami, brawami i okrzykami.

 

- Nie zmienimy swojego życia z powodu szaleńców. Jest tutaj dzisiaj kilka milionów ludzi. Mamy świetną zabawę - powiedziała Jessica z Queensu, która przyszła na paradę z córką.

 

Widowisko zamknął przejazd Świętego Mikołaja, który - jadąc w powożonych przez renifery saniach - zainaugurował w Nowym Jorku świąteczny sezon.

 

PAP