- Ktoś wyrwał działaczom Ruchu Narodowego ze Śląska Opolskiego ich flagę, którą przywieźli i ją spalił, bo myślał, że to ukraińska? – zapytała Dominika Długosz. – Prawdopodobnie mniej więcej tak to wyszło – potwierdził Winnicki.


Jak wyjaśnił, flaga Śląska Opolskiego ma takie same barwy jak flaga Ukrainy, tylko odwrócone (jest żółto-niebieska).


- Ubolewam, że do tego incydentu doszło, ale nie jesteśmy w stanie przy każdym uczestniku postawić straży Marszu Niepodległości – podkreślił Winnicki.


- Będąc pryncypialnie antybanderowskim, uważam za godne ubolewania palenie flagi ukraińskiej jako naszego sąsiada – dodał.


"Nieproporcjonalne rozmiary"


- Myśmy zrobili śledztwo na ten temat kto, gdzie, jak, ale nie doszliśmy sprawców, bo to są jacyś anonimowi ludzie – powiedział w rozmowie z Dominiką Długosz. – Moim zdaniem, pewna reakcja na to, chociażby ze strony Kijowa, ambasady ukraińskiej czy polskich mediów, nadała temu incydentowi nieproporcjonalnych rozmiarów – powiedział.


W piątek chargé d’affaires ambasady Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz oświadczył, że Ukraina oczekuje od Polski reakcji na spalenie ukraińskiej flagi. Wyraził nadzieję, że sprawcy tego aktu wandalizmu zostaną odnalezieni i ukarani, a do podobnych incydentów nie będzie dochodziło w przyszłości. Polskie MSZ otrzymało notę dyplomatyczną w tej sprawie w poniedziałek.

 

Polsat News 2, polsatnews.pl