Informację o wszczęciu dochodzenia podano na stronie Policja.pl. Zawiadomienie w tej sprawie przesłali do prokuratury komendant główny policji i policyjni związkowcy. Sprawa trafiła początkowo do prokuratury w Zawierciu, później jednak przekazano ją do Katowic - bo to tam ujawniono czyn, który stał się podstawą doniesienia. Prokuratura bada, czy producent odzieży nie dopuścił się znieważenia funkcjonariuszy policji.

 

- Nie ma i nie będzie przyzwolenia na szarganie dobrego imienia policjantów - powiedział cytowany na stronie Policja.pl komendant główny policji nadinspektor Jarosław Szymczyk. Policjanci zaznaczyli, że napisy, które znalazły się na odzieży są krzywdzące zarówno dla funkcjonariuszy, jak i dla większości obywateli, którzy popierają działania policji. Przypominają, że policjanci pełnią służbę z narażeniem zdrowia i życia - od 1990 roku, w służbie straciło życie ponad 170 policjantów.

 

Napisy godzą w prestiż i dobre imię funkcjonariuszy

 

Także policyjni związkowcy, którzy swoje zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przesłali do prokuratury we wrześniu, podkreślali, że napisy godzą w prestiż i dobre imię funkcjonariuszy. Chcą, by ścigano zarówno producenta, sprzedawców, jak i osoby noszące takie bluzy.

 

Na koszulkach i bluzach przedstawiono policjantów z tarczami i stojącego przed nimi mężczyznę w kapturze. Napis zaś głosi: "Matka rodzi, ojciec wychowuje, szkoła uczy. Policja morduje. Stop katom w niebieskich mundurach". Reprezentujący policjantów adwokat podkreślił, że treść napisów wykracza daleko poza granice wolności słowa i swobody wypowiedzi.

 

Związkowcy podkreślali, że jeśli nie uda się pociągnąć producenta do odpowiedzialności karnej, związkowcy wytoczą mu sprawę cywilną. Policyjni związkowcy chcą też zachęcić policjantów z całej Polski, by podejmowali podobne działania i reagowali na napisy obrażające funkcjonariuszy.

 

PAP