Rządowy projekt ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i ich rodzin „Za życiem” przewiduje m.in., że z tytułu urodzenia żywego dziecka z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu, przysługuje jednorazowe świadczenie w wysokości 4 tys. zł. Dostępną pomoc koordynować ma asystent rodziny.

 

Wiceszef MRPiPS Krzysztof Michałkiewicz podczas czwartkowej konferencji na temat projektu poinformował, że koszt ustawy "Za życiem" to 152 mln zł. Jeśli chodzi o koszt programu, który w tej chwili powstaje, to będziemy negocjować z ministrem finansów - dodał.

 

Szczegóły programu do końca roku

 

- Pracujemy nad programem (wsparcia kobiet w ciąży i ich rodzin); jego szczegóły zostaną do końca roku zaprezentowane. Chcemy, by dzieci, które są niepełnosprawne, czy osoby już dorosłe, ale niepełnosprawne, były objęte ochroną i opieką ze strony państwa - powiedział Bochenek dziennikarzom w Sejmie.

 

Pytany o koszt kompleksowych rozwiązań, odparł: "Jeśli chodzi o tę ustawę, która została teraz przygotowana i ona będzie tak naprawdę fundamentem, pierwszym fundamentem pod przygotowanie tego programu, te koszty to są powyżej 400 mln zł, m.in. na dofinansowanie asystentów rodzinnych, którzy będą oddelegowani do tego, by pomagać takim rodzinom" - zaznaczył.

 

- Jeśli chodzi o szczegóły związane z wydatkowaniem pieniędzy na poszczególne wyroby medyczne, to poszczególne resorty mogą się wypowiedzieć. Kompleksowo, całościowo ten program będzie kosztował powyżej 400 mln zł. W ramach tej ustawy będą finansowane świadczenia medyczne, inne usługi jak chociażby pomoc prawna, asystenci rodziny, dostęp do wykwalifikowanych lekarzy. Kobiety w ciążach trudnych będą miały możliwość rodzenia w szpitalach w pierwszej kolejności trzeciego stopnia referencyjności - dodał.

 

"Każda matka kieruje się dobrem swojego dziecka"

 

Pytany o sytuację, w której kobiety będą chciały urodzić dziecko, wziąć pieniądze od państwa i oddać dziecko, odpowiedział: - Nie sądzę, by takie kobiety były. Myślę, że każda matka kieruje się przede wszystkim dobrem swojego dziecka i każda matka, która decyduje się na urodzenie takiego dziecka, będzie się nim chciała opiekować.

 

Dopytywany, jak wyliczono ile program będzie kosztował, odparł: - Z jednej strony szacując jakiekolwiek koszty każdej ustawy, abstrahując od tej konkretnej, bierze się pod uwagę potrzeby poszczególnych rodzin, a z drugiej strony także możliwości budżetowe.

 

- Tutaj te dwa elementy miały wpływ na oszacowanie tej kwoty. Natomiast nie chciałbym, abyśmy się skupiali przede wszystkim na kwocie 4 tys. zł. (...) Ta ustawa mówi wyraźnie o kompleksowym programie wsparcia dla rodzin. Kwota 4 tys. nie jest najistotniejsze, ale to, że państwo dostrzega rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi, matki, które dotychczas nie mogły liczyć na wsparcie państwa i bardzo często z tym problemem, z tą sytuacją, z dzieckiem niepełnosprawnym zostawały same sobie.

 

Będzie program będą pieniądze

 

Z kolei minister w KPRM Henryk Kowalczyk, pytany w Sejmie czy są pieniądze na program, odparł:

 

- Będzie program zbudowany, to będą na niego pieniądze (...) Budżet nie jest uchwalony, więc jeszcze jest wszystko do uzgodnienia. Zaznaczył, że program nie kończy tematu. "Dzisiejsza ustawa to pierwszy krok, a będzie cały program do końca roku" - zaznaczył Kowalczyk.

 

PAP