W myśl obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

 

Jak pokazało badanie CBOS, prawie powszechnie uznawana jest dopuszczalność aborcji w przypadku zagrożenia życia (86 proc.) lub zdrowia matki (77 proc.), a także jeśli ciąża jest wynikiem czynu zabronionego (79 proc.). Nieco mniej badanych, chociaż także zdecydowana większość (60 proc.), uważa, że przerywanie ciąży powinno być dozwolone, jeśli wiadomo, że dziecko urodzi się upośledzone.

 

Dla trzech czwartych respondentów trudna sytuacja materialna lub osobiste kłopoty, a także niechęć do posiadania dzieci nie stanowią okoliczności uzasadniających przerywanie ciąży. W tych przypadkach aborcję dopuszcza odpowiednio: 20 proc, 17 proc. i 14 proc. ankietowanych.

 

Coraz mniejsze społeczne przyzwolenie dla aborcji

 

CBOS wskazuje, że od początku lat 90. można zaobserwować trend zmniejszania się społecznego przyzwolenia dla aborcji. Szczególnie widoczna zmiana nastąpiła w 2012 r., kiedy odnotowano znaczący spadek poparcia dla dopuszczalności przerywania ciąży niemal w każdym przypadku. Tymczasem w sondażu z października br. - w porównaniu z poprzednim badaniem z marca br. - przyzwolenie na aborcję wzrosło niemal w każdej kategorii. Wprawdzie wzrost wskazań nie jest gwałtowny (maksymalnie 7-punktowy), jednak trzeba zwrócić uwagę na fakt, że stanowi to odwrócenie dotychczasowego trendu - wskazuje CBOS.

 

Na pytanie CBOS, czy należałoby zmienić prawo aborcyjne, zdecydowana większość respondentów (62 proc.) odpowiada, że nie należy zmieniać obowiązującej ustawy. Mniej niż jedna czwarta respondentów (23 proc.) uważa, że prawo powinno zostać zliberalizowane, a stosunkowo nieliczni (7 proc.) woleliby, by zostało zaostrzone.

 

Prawie połowa niewierzących za liberalizacją prawa

 

Postulat liberalizacji prawa o przerywaniu ciąży ma najwięcej zwolenników wśród osób nieuczestniczących w praktykach religijnych (46 proc.) i określających swoje poglądy polityczne jako lewicowe (35 proc.). Badani uważający się za głęboko wierzących zdecydowanie najczęściej opowiadają się za zaostrzeniem przepisów (24 proc.). Zauważalny jest też wpływ wieku - największymi zwolennikami obowiązującej ustawy są najmłodsi respondenci, podczas gdy osoby w średnim wieku i starsze częściej niż przeciętnie opowiadają się za zmianą- liberalizacją lub zaostrzeniem przepisów.

 

Opinie kobiet w wieku poniżej 50 lat, a więc - jak podkreśla CBOS - grupy bezpośrednio najbardziej zainteresowanej, w niewielkim stopniu odbiegają od opinii wśród ogółu. Zdecydowana większość (69 proc.) popiera zachowanie ustawy w jej obecnym kształcie. Nieco rzadziej niż ogół badanych są one skłonne postulować liberalizację (17 proc.), podczas gdy poparcie dla zaostrzenia ustawy pozostaje na poziomie równie niskim jak wśród ogółu respondentów (6 proc.).

 

Poparcie dla statusu quo

 

CBOS zwraca uwagę, że - podobnie jak w przypadku opinii o dopuszczalności aborcji w konkretnych sytuacjach - również w kwestii oceny kompromisu aborcyjnego interesujące jest porównanie wyników tegorocznego badania z wcześniejszymi. Od 2012 r. znacząco wzrosło poparcie dla utrzymania status quo (z 49 proc. do 62 proc.). Wówczas jedna trzecia badanych opowiadała się za liberalizacją prawa o przerywaniu ciąży (34 proc.). Udział zwolenników zaostrzenia ustawy, grupy zdecydowanie najmniej licznej, pozostał na niemal niezmienionym poziomie (spadek z 9 proc. do 7 proc.).

 

Sondaż został zrealizowany w dniach 8-19 października tego roku na liczącej 937 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

 

PAP