Oddane pod koniec września do użytku po gruntownej konserwacji rokokowe schody na Placu Hiszpańskim są wyjątkowo czujnie pilnowane przez policjantów i strażników miejskich.


Funkcjonariusze nie pozwalają urządzać tam pikników, pić napojów, palić papierosów i śmiecić. Tym, którzy łamią te zakazy, wymierzają kary.


Zjazd samochodem po schodach


Ten stały nadzór władze Wiecznego Miasta wprowadziły w rezultacie ożywionej dyskusji na temat konieczności utrzymania obecnego stanu słynnego dzieła architektury, któremu przywrócono splendor i blask. W trakcie tej debaty pojawiły się nawet postulaty, by zamykać schody na noc za specjalnym ogrodzeniem, bo to właśnie wtedy dochodziło tam najczęściej do aktów wandalizmu. Jego apogeum był zjazd samochodem po stopniach w 2007 roku. Za kierownicą siedział pijany mężczyzna, który nie zauważył, że skończyła się normalna ulica.


Schody "należą także do ciebie"


Stowarzyszenie mieszkańców historycznego centrum stolicy przygotowało ulotki w siedmiu językach, które rozdawane są tłumom zwiedzających. Można tam przeczytać, że Schody Hiszpańskie, nazywane po włosku Trinità dei Monti od nazwy znajdującego się na ich szczycie kościoła, "należą do całego świata". "Należą także do ciebie" - głosi odezwa do turystów, rozdawana przez mieszkańców okolicy.


Dalej podkreślono w niej: "Schodów nie można wykorzystywać jako restauracji, nie mogą też służyć jako popielniczka. To nie jest kosz na śmieci. To zabytek wzniesiony w 1726 przez architekta Francesco De Sanctisa".


"Wielu traktuje schody jak miejsce wypoczynku"


Po tej informacji znajduje się apel: "Pomóż nam szanować zabytek i zostaw go jako dziedzictwo następnym pokoleniom".


Stowarzyszenie, które zredagowało apel, wyjaśniło, że taką akcję uznało za konieczną, bo - jak dodano - "wielu turystów traktuje schody bardziej jako miejsce wypoczynku, gdzie można zjeść posiłek, lody, pizzę, a nie podziwiać piękną i delikatną architekturę".


Inicjatywa ta spotkała się z aprobatą władz miejskich, karabinierów i policji.

 

PAP