"Nie ma czegoś takiego, jak czysty Polak, czysty Litwin, czysty Niemiec. Te rasistowskie teorie już raz zbankrutowały, więc nie pozwólmy, aby się odtwarzały. Nie ma prawdziwych Polaków" - podkreślił Adamowicz. Według niego, "imigrantka i imigrant to szansa dla Gdańska", bo "nigdy nie wiadomo, czy w takim dziecku imigrantów jest może przyszły noblista, wybitny pisarz, informatyk, naukowiec, rzemieślnik, mechanik", a "każdy człowiek wzbogaca miasto".

 

Właśnie dlatego w Gdańsku powołano pierwszą w Polsce Radę imigrantów, która ma doradzać władzom miasta, m.in. w zakresie integracji z przybywającymi tu obywatelami świata.

 

Sam dobrał współpracowników

 

- Kandydatów do rady rekomendowały instytucje zajmujące się imigrantami i repatriantami. Natomiast za ostateczny dobór osób odpowiadał prezydent Adamowicz - powiedziała polsatnews.pl Olimpia Schneider z Urzędu Miasta.

 

W 12-osobowej radzie, która po raz pierwszy zbierze się w październiku, a później spotykać się będzie "nie rzadziej" niż raz na kwartał, zasiądą: Khedi Alieva - uchodźczyni z Czeczenii, Mohamed Atoun - lekarz, Palestyńczyk, przewodniczący  pomorskiego oddziału Ligi Muzułmańskiej, Jake Jephcott - gdański Anglik, Andreas Hetzer - inżynier, gdańszczanin z Niemiec, Aws Kinani - przedsiębiorca pochodzący z Tunezji, Natalia Kovalyshyna -  pedagożka z Ukrainy, Karol Liliana Lopez -  pracowniczka socjalna pochodząca z Kolumbii, Valery Sklyarov - pochodzący z Syberii doktorant na Uniwersytecie Gdańskim, Illia Syvorotka - przedsiębiorca z Ukrainy, Oksana Szatogo - gdańszczanka z Uzbekistanu, księgowa i repatriantka, Majed Tinawi - specjalista ds. zarządzania pochodzący z Syrii, Stanisława Vuler - pedagożka z Kazachstanu.

 

"Naiwna" polska filozofia

 

Wszyscy członkowie rady do tej pory współpracowali z miastem przy tworzeniu gdańskiego modelu integracji imigrantów.

 

- Będą teraz na nas patrzeć inne polskie miasta, na ile ten program da się wprowadzić w życie. Będą tacy, którzy będą za nas trzymać kciuki, ale będzie wielu, którzy będą zacierać ręce, jeśli się potkniemy - stwierdził Adamowicz na spotkaniu z Radą Imigrantów.

 

Jak dodał, problem polega na tym, że Polacy "nie chcą tu obcych, migrantów, oburzają się, a równocześnie dziwią się, że w Wielkiej Brytanii Polacy są traktowani wrogo przez część Brytyjczyków".

 

polsatnews.pl, Gdansk.pl