- UE może pomóc przyszłości Chin wyrażając konstruktywną krytykę, czasami konieczną - powiedział dalajlama na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych PE.

 

Jego zdaniem uwagi wyrażane przez Unię Europejską mogą oddziaływać na chińskich przywódców, "w przeciwieństwie do lat 60. czy 70., kiedy drwili z tego, co myśli zewnętrzny świat".

 

Celem dalajlamy nie jest oderwanie Tybetu od Chin

 

Podkreślając, że on sam nie zajmuje się już sprawami politycznymi, dalajlama wezwał eurodeputowanych, by w kontaktach z Chińczykami podnosili kwestię Tybetu przy każdej nadarzającej się okazji, a także odwiedzili Tybet, "ponieważ jest to cenny dowód poparcia dla narodu tybetańskiego".

 

- Chińczycy powinni wreszcie zrozumieć, że problem musi być rozwiązany w rozsądny sposób, bowiem sam nie zniknie - dodał dalajlama. Zaznaczył, że jego celem nie jest oderwanie Tybetu od Chin.

 

Francuskie władze nie chcą narażać się Chińczykom

 

Przewodniczący komisji spraw zagranicznych PE Elmar Brok z niemieckiej chadecji ujawnił, że "wywierano naciski", by odwołać spotkanie eurodeputowanych z dalajlamą i podkreślił, że "PE ma prawo spotykać się, z kim chce".

 

Dalajlama gości we Francji od poniedziałku. Podczas wizyty nie zaplanowano spotkania z francuskimi władzami, które najwyraźniej nie chcą nadwerężać stosunków z Pekinem. W Strasburgu w programie ma jeszcze wizytę w Radzie Europy oraz wykład dla młodzieży.

 

Tybet został zajęty przez komunistyczne Chiny w latach 50. XX wieku. Dalajlama przebywa na uchodźstwie od 1959 roku.

 

PAP