W niedzielę w brytyjskim Harlow znów pobito Polaków. Sobczak powiedział, że w związku z kolejnym incydentem na wyspach premier Beata Szydło podjęła decyzję o przygotowaniu wyjazdu do Wielkiej Brytanii trzech ministrów; szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka.

 

Wyjaśnił, że polski ambasador w Wielkiej Brytanii został poproszony, by taki program wizyty przygotować. "W tym momencie ustalamy szczegóły ze stroną brytyjską" - podkreślił.

 

Zwrócił jednak uwagę, że decyzja o wyjeździe ministrów została podjęta w niedzielę, więc - jak wskazał - może się okazać, iż do Wielkiej Brytanii pojedzie nie trzech ministrów, a np. dwóch. "Może się również okazać, że Brytyjczycy nie będą jeszcze gotowi w szybkim terminie na spotkanie z trzema partnerami" - dodał.

 

"To, co chciałem podkreślić - interwencja rządu polskiego w związku z tym incydentem, jak i wcześniejszymi wydarzeniami będzie. Do Londynu na pewno udadzą się polscy przedstawiciele" - zapewnił przedstawiciel MSZ.

 

- Oczekujemy od strony brytyjskiej, że dojdzie do rozmowy także na szczeblu premierów - dodał Sobczak.

 

Ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki w oświadczeniu wydanym w niedzielę wieczorem zapowiedział, że kwestia bezpieczeństwa Polaków będzie przedmiotem rozmów z brytyjskimi władzami. Jak zapewnił, planowane są wkrótce rozmowy z przedstawicielami brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, ministerstwa edukacji, a także z lokalnymi władzami i organizacjami polonijnymi.

 

 

"Chcemy deklaracji, że Polacy są bezpieczni"

 

Sobczak dopytywany przez dziennikarzy o cele wyjazdu ministrów do Londynu, szef biura rzecznika prasowego MSZ powiedział, że przede wszystkim ma on przynieść „skuteczną deklarację strony brytyjskiej, że bezpieczeństwo Polaków będzie zapewnione na Wyspach, że być może strona brytyjska - o co również apelowaliśmy - rozpocznie kampanię informacyjną, edukacyjną na Wyspach, że Polacy są wartością dodaną dla społeczeństwa Wielkiej Brytanii, nie są obciążeniem, są wartością dodaną, także i dla gospodarki brytyjskiej".

 

- To jest dla nas szczególnie ważne, bo jesteśmy w fazie Brexitu (…). Chcielibyśmy wyraźnie podkreślić, że ten rozwód Wielkiej Brytanii z Unią Europejską nie może oznaczać, że Polacy, którzy mają legalny status i legalnie pracują na Wyspach, będą z tego powodu pokrzywdzeni - zaznaczył Sobczak.Dodał, że podczas wyjazdu ministrów spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości Polska "będzie chciała podkreślić jeszcze raz to, co podnosi od czerwca, że bezpieczeństwo Polaków musi być przez stronę brytyjską zapewnione". - Że to jest bardzo istotne, by Polacy mieli takie same prawa jak wszyscy obywatele Wielkiej Brytanii (...) stąd też ta inicjatywa, by w szerszym gronie trzech ministrów porozmawiać z odpowiednikami - powiedział.

 

Szef biura rzecznika prasowego podkreślił również, że strona polska oczekuje, że w związku z incydentami z Harlow dojdzie również do rozmów polsko-brytyjskich na szczeblu szefowych rządów, o co - jak przypomniał - premier Szydło zabiegała już w związku z poprzednim pobiciem, które miało tam miejsce. - Ta rozmowa nie mogła dojść do skutku z uwagi na wizytę premier May w Chinach i szczyt G-20. Natomiast oczekujemy od strony brytyjskiej, że do takiej rozmowy również na szczeblu premierów dojdzie (...). Teraz czekamy na takie uszczegółowienie ewentualnej jutrzejszej wizyty trzech naszych ministrów - dodał Sobczak.

 

"Mamy zapewnienie, że na Wyspach nie ma miejsca na rasizm"

 

Podczas briefingu szef biura rzecznika prasowego MSZ zaznaczył, że rząd prowadzi intensywne działania na rzecz bezpieczeństwa Polaków na Wyspach od czasu czerwcowego referendum w sprawie Brexitu, kiedy to nasiliły się incydenty skierowane przeciwko polskim obywatelom. Jak zaznaczył, podczas rozmów z brytyjskimi partnerami strona polska zabiega, aby „wszyscy Polacy, którzy mieszkają na Wyspach, mieli zapewniony ten sam poziom bezpieczeństwa, jak wszyscy obywatele brytyjscy - mówił. - Mamy zapewnienie ze strony brytyjskiej (...), że na Wyspach nie ma miejsca na nienawiść i na jakiekolwiek działania o charakterze rasistowskim - podkreślił Sobczak.

 

O sytuacji Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii rozmawiali w sobotę w Warszawie szefowie dyplomacji Polski i Wielkiej Brytanii Witold Waszczykowski i Boris Johnson. Podczas konferencji po spotkaniu mówili, że nie ma zgody na ksenofobię. Szef polskiej dyplomacji podkreślał, że liczy na zapobieganie przez służby brytyjskie przypadkom ksenofobii. 

 

Kolejny atak na tle narodowościowym

 

Sobczak poinformował ponadto, że Polacy którzy rano zostali zaatakowani, opuścili już szpitale, a ich zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dodał, że sprawcy napaści nie zostali jeszcze ujęci przez brytyjską policję.


Policja bada niedzielny incydent jako potencjalnie motywowany nienawiścią na tle narodowościowym.

 

Do ataku doszło ledwie kilkanaście godzin po tym, jak ulicami Harlow przeszedł liczący ponad 700 uczestników marsz milczenia, upamiętniający śmierć zabitego Polaka.

 

Według wcześniejszego komunikatu policji hrabstwa Essex z dotychczasowych ustaleń wynika, że grupa czterech lub pięciu mężczyzn pobiła w niedzielę nad ranem dwóch trzydziestokilkuletnich Polaków, którzy następnie trafili do szpitala - jeden ze złamanym nosem, drugi z rozciętym łukiem brwiowym. Według policji obaj zostali wypisani po kilku godzinach.

 

Rzecznik policji w Essex powiedział - jak podał Sobczak - że to potencjalny atak na tle rasistowskim, nie jest on jednak łączony z ostatnim atakiem, w wyniku którego zmarł polski obywatel.

 

"Policja zwiększyła liczbę patroli. Sprawę ataku prowadzi Wydział Kryminalny w Harlow. Do tej pory nikt nie został zatrzymany" - poinformował dyrektor, dodając, że polskie służby konsularne pozostają w kontakcie z policją.

  

PAP