Trump uczestniczył w nabożeństwie, śpiewając psalmy razem z wiernymi, a w swym wystąpieniu przypomniał kluczową rolę Kościołów afroamerykańskich w walce Murzynów amerykańskich o prawa obywatelskie.

 

- Jestem tutaj, żeby się uczyć, żeby was słuchać, abyśmy znaleźli sposoby polepszenia warunków życia i naprawy gospodarki - powiedział.

 

Zapowiedział przedstawienie planu poprawy sytuacji czarnoskórych mieszkańców wielkomiejskich gett, gdzie bieda, brak pracy, złe szkoły i przestępczość uniemożliwiają im awans społeczny.

 

"Kościoły afroamerykańskie były sumieniem naszego narodu"

 

- Nic nie jest smutniejsze niż widok tylu młodych ludzi z ogromnym potencjałem, którego nie mogą wykorzystać. (...) Ja chcę sprawić, by Ameryka była bogata dla wszystkich - powiedział. Dodał, że potrafi tego dokonać, ponieważ zawsze działał skutecznie i osiągał zamierzone cele.

 

- Kościoły afroamerykańskie były sumieniem naszego narodu - powiedział republikański kandydat na prezydenta po nabożeństwie w ewangelikalnym kościele Great Faith Ministries International w Detroit, w stanie Michigan.

 

Przekonywał słuchaczy, że jest kandydatem pojednania między rasami, który zniesie podziały w Ameryce.

 

- Nasz naród jest zbyt podzielony. Nie rozmawiamy ze sobą. A przecież wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. Wszyscy jedziemy na jednym wózku - powiedział.

 

Kiedy skończył przemawiać, przywódca kościoła, pastor Wayne T. Jackson wręczył mu w prezencie szal modlitewny używany przez Żydów w synagogach.

 

Protestanckie Kościoły ewangelikalne często podkreślają swoje więzi z judaizmem.

 

Protesty i krytyka

 

W czasie nabożeństwa grupa demonstrantów protestowała przeciw wizycie Trumpa.

 

Komentujący ją w telewizji czarnoskórzy działacze krytykowali pastora Jacksona za wyróżnienie Trumpa.

 

- Był to jeden wielki show, który posłużył temu kościołowi do darmowego rozreklamowania się w telewizji - powiedzał Jason Johnson. Nabożeństwo i mowa Trumpa były transmitowane na żywo przez CNN.

 

Cztery lata temu atakował Obamę

 

Afroamerykańscy działacze przypominają, że w 2012 roku, kiedy prezydent Barack Obama ubiegał się o reelekcję, Trump stał na czele prowadzonej przez prawicę kampanii szerzenia pogłosek, że pierwszy czarnoskóry prezydent nie urodził się na Hawajach, tylko w Kenii.

 

Ponieważ według konstytucji amerykańskiej prezydent musi być urodzony w USA, Obama nie miałby prawa pełnić swego urzędu. Biały Dom przedstawił wtedy oficjalne świadectwo urodzenia Obamy z Hawajów.

 

Pastor Wendell Anthony, lider innego Kościoła afroamerykańskiego, przypomniał, że w tegorocznej kampanii Trump nie przyjął zaproszenia do wizyty w NAACP (Narodowego Stowarzyszenia na rzecz Awansu Kolorowych), głównej organizacji afroamerykańskiej w USA.

 

Większość Afroamerykanów uważa Trumpa za rasistę, który podsycił nadzieje białej większości w USA na utrzymanie swojej dominacji, chociaż odsetek białych stopniowo maleje wskutek napływu imigrantów spoza Europy. Amerykańscy neonaziści i zwolennicy ponownej segregacji rasowej poparli Trumpa.

 

Według sondaży około 90 procent czarnych wyborców popiera demokratyczną kandydatkę na prezydenta Hillary Clinton.

 

PAP