Niezapowiedziane manewry w wielu częściach Rosji, w tym na Krymie i przy granicy z Ukrainą, których celem jest sprawdzenie gotowości bojowej sił zbrojnych rozpoczęły się w czwartek z inicjatywy prezydenta Rosji Władimira Putina.

 

Rano, po uzyskaniu informacji o sprawdzeniu gotowości bojowej wojsk rosyjskich na polecenie szefa MON Antoniego Macierewicza została zwołana odprawa z udziałem szefów Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego.

 

"Żadnego zagrożenia dla Polski"

 

- Wojsko Polskie na bieżąco monitoruje sytuację. Prezydent RP, pani premier, także minister obrony narodowej, na bieżąco otrzymuje w tej sprawie meldunki. Nie ma powodu do niepokojów. Jesteśmy także w stałym kontakcie z naszymi sojusznikami - powiedział dziennikarzom po spotkaniu rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz.

 

Dodał, że nie ma obecnie żadnego zagrożenia dla Polski.

 

- Sprawdzenie gotowości bojowej armii Federacji Rosyjskiej można traktować jako kolejną prowokacyjną próbę wywarcia presji na Zachód przed spotkaniem grupy 20 najbogatszych państw (G20)  - oświadczył rzecznik MON.

 

Zaznaczył, że niezapowiedziane ćwiczenia na dużą skalę są "prezentacją agresywnego stosunku Rosji do Zachodu".

 

Misiewicz powiedział, że zwołanie odprawy było obowiązkiem szefa MON po to, by postawić służby w gotowości i na bieżąco odbierać meldunki.

 

Pytany o dalsze działania MON, Misiewicz powiedział, że będą one zależały od rozwoju sytuacji. Dopytywany dodał, że nie zapadła decyzja o podniesieniu stanu gotowości w polskich jednostkach wojskowych. "Nie ma takiej potrzeby" - powiedział Misiewicz.

 

Trzeba "analizować sytuację i odpowiednio reagować"

 

- Jesteśmy w stałym kontakcie z dowództwem wojskowym w Warszawie. Sytuację trzeba monitorować - powiedział z kolei prezydencki minister Krzysztof Szczerski dziennikarzom na briefingu prasowym w Dubrowniku, gdzie odbywa się forum państw Trójmorza z udziałem polskiego prezydenta.


- To, co dzieje się dzisiaj także w relacjach wojskowych między Rosją i państwami naszej części Europy, to także do pewnego stopnia gra emocji i ważne, by tym emocjom nie ulegać, tylko by sytuację analizować i na nią odpowiednio reagować - dodał.


Prezydencki minister ocenił, że najważniejsze jest zachowanie czujności. - Tę czujność i tę gotowość do reagowania strona polska, pan minister Macierewicz z dowództwem wojskowym zachowuje, a pan prezydent jest o tym informowany  - powiedział Szczerski.

 

"Do rutynowych ćwiczeń każda armia ma prawo"

 

- Zależy nam, by ćwiczenia rosyjskie były transparentne, przejrzyste, żebyśmy wiedzieli, o co w nich chodzi, żeby nie ćwiczono manewrów zaczepnych, agresywnych przeciwko innym państwom - powiedział w czwartek minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.


Szef polskiego MSZ pytany przez dziennikarzy, czy mają miejsce agresywne manewry, powiedział, że "tego jeszcze nie wiemy". - Przyglądamy się temu, mamy nadzieję, że obserwatorzy, którzy tam być może pojadą, wykażą, że te manewry są rutynowymi manewrami. Do takich rutynowych ćwiczeń każda armia ma prawo - zaznaczył Waszczykowski, który w czwartek przebywa z wizytą w Ankarze.

 

Stan najwyższej gotowości


Zgodnie z rozkazem prezydenta Władimira Putina wojska południowego, zachodniego i centralnego okręgu wojskowego, Flota Północna, siły powietrzne i powietrzno-desantowe zostały postawione w stan najwyższej gotowości w ramach ćwiczeń - poinformował rosyjski minister obrony gen. armii Siergiej Szojgu.


Ćwiczenia mają sprawdzić gotowość bojową jednostek. W sytuacji wzrastającego zagrożenia dla bezpieczeństwa Rosji ćwiczone są m.in. operacje w sytuacjach kryzysowych - powiedział Szojgu dziennikarzom. Jak podano, o ćwiczeniach zostali powiadomieni attaches wojskowi akredytowani w Moskwie.


Manewry potrwają do 31 sierpnia.

 

PAP