- Należy tak zmienić system szkoleniowy, abyśmy za kilka lat nie liczyli tych medali na palcach jednej ręki - oświadczył minister. Jego zdaniem należy podążyć śladem Węgrów i Brytyjczyków, którzy w 1996 roku, po porażce na igrzyskach w Atlancie, skupili się na wspieraniu kluczowych dla nich dyscyplin sportowych. - I spójrzmy, na którym są miejscu dziś miejscu w klasyfikacji medalowej - powiedział Bańka. Brytyjczycy zajmują drugie miejsce w klasyfikacji medalowej z 19 złotymi medalami, a Węgrzy są w tym zestawieniu na 12 pozycji.

  

Wśród dyscyplin, które mają potencjał polityk wymienił wioślarstwo, kolarstwo i lekkoatletykę.

 

Uściślił również, że system musi być złożony. Jego zdaniem powinien wspierać także pojedyncze talenty w dyscyplinach, na których nie zostanie skupiona główna uwaga. Kluczową rolę odgrywać ma także szkolenie dzieci i młodzieży. 

 

- Trzeba skupić się na zachęceniu ich do sportu, a później do maksymalnego zaangażowania w uprawianie go. Bez tego świeżego narybku będziemy stali w miejscu - powiedział Witold Bańka w rozmowie z Dorotą Gawryluk.

 

Zapytany o sprawę braci Zielińskich przyłapanych na stosowaniu dopingu i o ich zapewnienia o niewinności, stwierdził, że  "procedury Światowej Agencji Antydopingowej są tak przejrzyste i transparentne, że nie ma miejsca na pomyłki".

 

- Próbki są odpowiednio blokowane i szyfrowane. Światowa Agencja ma doświadczenie w zwalczaniu dopingu. Jeśli komunikuje o niedozwolonych środkach w wynikach próbki A czy B, to tutaj nie ma ryzyka błędu - ocenił polityk.

 

Polsat News