- Nie potrafię tego wytłumaczyć. Do 700. metra świetnie się czułem. Tam powinienem był mieć siły na jeszcze jedno ruszenie. To nie zadziałało. Jestem rozżalony – powiedział Kszczot, który przed startem głośno zapowiadał, że będzie walczył o medal.  

 

- Nie żałuję, że to powiedziałem. Wiem, że mnie na to stać, ale dlaczego tak się stało, dlaczego nogi przestały funkcjonować, nie wiem. Nie jestem nawet zmęczony. Nikt mnie nie zaskoczył, widziałem w telebimie, że Amerykanin się zbliża, ale nogi nie chciały podawać. Znałem też czasy i wiedziałem, że jestem gotowy na 1.43, ale nie pobiegłem tego - podsumował.

 

W finale wystąpi natomiast Marcin Lewandowski, który także był trzeci w swojej serii, ale awansował jako tzw. szczęśliwy przegrany z szóstym rezultatem (1.44,56).

 

Do finału zakwalifikowało się po dwóch najlepszych zawodników z trzech biegów półfinałowych oraz dwóch z najlepszymi wynikami.

 

Najszybciej w półfinałach pobiegli Francuz Pierre-Ambroise Bosse oraz Algierczyk Taoufik Makhloufi, uzyskując taki sam rezultat 1.43,85.

 

PAP