63-letni Dias, z zawodu kierowca, zginął w samobójczym zamachu dżihadysty przy bramie D stadionu w Saint-Denis. Gdy doszło do eksplozji siedział na tarasie kawiarni, czekając na grupę kibiców, których po zakończeniu towarzyskiego meczu Francja - Niemcy miał odwieźć do rodzinnego Reims.

 

W serii zamachów terrorystycznych tego dnia w Paryżu i w Saint-Denis zginęło w sumie 130 osób (oraz siedmiu terrorystów). Pierwszą z ofiar śmiertelnych i jedyną przy Stade de France był właśnie Dias. Kilkanaście osób zostało tam rannych.

 

W niedzielę również na Stade de France w finale Euro 2016 zagrają reprezentacje Francji i Portugalii.

 

"To bardzo wzruszające. Był z pochodzenia Portugalczykiem, a z duszy Francuzem. Kochał piłkę nożną i bardzo często bywał na Stade de France z racji swojego zawodu" - powiedziała agencji AFP córka Manuela Diasa, Sophie.

 

Wspomniała, że chciałaby, aby pamięć jej ojca uhonorowano podczas finału Euro 2016, na który - choć otrzymała razem z bratem zaproszenie na trybunę honorową od ministra sportu - jednak nie przyjedzie. "To dla nas zbyt świeże" - wyjaśniła.

 

PAP