Premier Francji: ryzyko zamachów we Francji wciąż bardzo wysokie

Świat
Premier Francji: ryzyko zamachów we Francji wciąż bardzo wysokie
Flickr/Hernán Piñera/CC BY-SA 2.0

Odnosząc się do informacji, że komórka dżihadystyczna, która 22 marca przeprowadziła zamachy w Brukseli, początkowo chciała zaatakować w Paryżu, premier Francji Manuel Valls ocenił w niedzielę, że jest to dowód na to, iż jego kraj wciąż jest zagrożony atakami. - Nie zmniejszymy naszej czujności - zadeklarował.

W niedzielę prokuratura federalna w Belgii podała, że grupa terrorystyczna początkowo chciała uderzyć we Francji, podobnie jak w listopadzie 2015 roku, ale zmieniła plany w związku z aresztowaniami kluczowych podejrzanych w belgijskiej stolicy.


- To dodatkowy dowód na bardzo wysoki poziom zagrożenia w całej Europie i oczywiście przede wszystkim we Francji - oświadczył Valls, który w niedzielę przebywa w Algierze.


- Nie zmniejszymy naszej czujności - zapewnił premier. - To także oznacza, że zagrożenie istnieje i że musimy być zmobilizowani - podkreślił. Jak dodał, dzięki trwającym śledztwom "dowiemy się więcej" na ten temat, a "na tym etapie dalsze spekulacje nie są potrzebne".


Agencja Associated Press wskazuje, że niedzielny komunikat belgijskiej prokuratury potwierdza to, co już wcześniej podejrzewano: seria obław i aresztowań w Brukseli, w tym schwytanie koordynatora listopadowych zamachów w Paryżu Salaha Abdeslama, popchnęła terrorystów do działania.


Dotychczasowe śledztwo wskazuje na bliskie związki między komórką stojącą za atakami w Brukseli a grupą, która na jesieni przeprowadziła ataki we francuskiej stolicy. W atakach z 22 marca w Brukseli zginęły 32 osoby; w listopadowych zamachach w Paryżu śmierć poniosło 130 osób.

 

PAP

prz/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie